"Pleograf. Historyczno-Filmowy Kwartalnik Filmoteki Narodowej", nr 3/2022

Kresy Wschodnie w filmie polskim początku lat osiemdziesiątych



DOI: 10.56351/PLEOGRAF.2022.3.03

Uniwersytet Adama Mickiewicza

ORCID: 0000-0002-9224-6969

Krzysztof Gosztyła, Dolina Issy, Autor: Romuald Pieńkowski, Prawa: Filmoteka Narodowa – Instytut Audiowizualny

Historia Polski przez wiele wieków toczyła się także daleko na wschód od dzisiejszych wschodnich jej granic. Te obszary zwykło się określać mianem Kresów Wschodnich. Dokładne wyznaczenie ich zasięgu jest bardzo trudne i wzbudza szereg kontrowersji[1]. W wyniku drugiej wojny światowej Polska utraciła pozostałości dawnych Kresów na rzecz Związku Radzieckiego, który zajął je zbrojnie we wrześniu 1939 r. Większość mieszkających tam Polaków wysiedlono po zakończeniu wojny (niektórych w czasie jej trwania czasowo wywieziono na Syberię i do Kazachstanu). Ze względu na zależność polityczną Polski od ZSRR pamięć o utraconych Kresach skazano na zapomnienie. Ale zupełnie o nich zapomnienie było niemożliwe[2]. Żyli przecież wciąż Polacy stamtąd przesiedleni. A zresztą tam też jeszcze pozostało ich niemało. Przede wszystkim zaś niepodobieństwem było całkowite wyrugowanie wątków kresowych z historii Polski. Bez nich nie dałoby się jej opowiedzieć. Nadto na wschodnich obszarach Rzeczypospolitej przez wieki rozwijała się polska kultura, mocno przesiąknięta ich specyfiką. Rezygnacji z tego, co w jej ramach stworzono, nie sposób sobie wyobrazić, jest to bowiem nierozerwalnie złączone z całym kompleksem kultury polskiej. Kresowość z pewnością stanowi ważny element tożsamości Polaków. Świadczy o tym najdobitniej to, że, choć w okresie ich zależności od ZSRR podejmowano wysiłki celem jej likwidacji lub przynajmniej ograniczenia, okazały się one jednak nie do końca udane.

Na pewno w stopniu niemałym zawdzięczać to trzeba literaturze pięknej, zarówno tej dawnej jak i współczesnej. Ci, którzy objęli w Polsce władzę po wojnie, mimo że opracowali pokaźny indeks książek zakazanych, nie umieścili w nim „Pana Tadeusza”, „Trylogii”, „Nad Niemnem”. Już choćby to zagwarantowało przetrwanie przynajmniej rudymentarnej pamięci o Kresach. A poza tym, po roku 1956, gdy przestał obowiązywać realizm socjalistyczny, w literaturze pozwolono, wprawdzie nie na wszystko, ale jednak o Kresach pisać.

W rezultacie w powojennej twórczości polskich pisarzy istnieje nurt określany mianem literatury kresowej, znaczący pod względem ilościowym i jakościowym. Według Bolesława Hadaczka[3] należą do niego wszystkie utwory tematycznie związane z Kresami. W ten sposób go określając, można zaliczyć do niego utwory, których akcja dzieje się na Kresach bądź których bohaterowie się tylko z nich wywodzą. Jedno i drugie, mniej czy bardziej implikuje zaś poruszanie kwestii związanych z obszarem Kresów i ich ludnością. Mniej istotne jest natomiast to, czy autorzy utworów pochodzą z wschodnich ziem polskich. Literatura kresowa dzieli się wyraźnie na emigracyjną i krajową[4]. Ta pierwsza rozwijała się nieprzerwanie od czasów powojennych, a może już w czasie wojny, druga zaś właściwie dopiero po 1956 r. Na emigracji nie napotykała ona żadnych barier cenzuralnych, a w kraju bardzo liczne. Dlatego krajowa literatura kresowa ma często dość wyrafinowaną formę, dzięki czemu dawało się w niej ukryć rzeczy niemożliwe do wyrażenia wprost.

Tematyka kresowa była poruszana w kinie Drugiej Rzeczypospolitej[5], dość trudno natomiast jej się doszukać w filmach nakręconych w okresie Polski Ludowej. Fakt ten nie powinien dziwić, bo kino to sztuka masowa, a przecież rządzącym zależało, aby masy zapomniały o Kresach, a zwłaszcza kto je Polsce odebrał[6]. Było jednak możliwe pokazanie siedemnastowiecznych zmagań na wschodzie w Panu Wołodyjowskim (1969, reż. J. Hoffman) i Potopie (1974, reż. tenże)[7]. Filmy te mówiły o dziejach, których nie zdecydowano się utajnić, a których pierwowzory literackie znajdowały się w powszechnym obiegu. Być może było tak dlatego, że chodziło o dzieje dość odległe, nie dotykające bezpośrednio niedawnych, wciąż pamiętanych wydarzeń na Wileńszczyźnie, Wołyniu czy Podolu, których cenzura nie pozwalała poruszać. Tylko niekiedy w filmach, których akcja rozgrywała się w czasie drugiej wojny światowej czy na Ziemiach Odzyskanych, jeden z bohaterów, ale nie pierwszoplanowy zaciągał z ruska. Na całe dialogi wypowiadane ze wschodnią intonacją i to prowadzone przez głównych bohaterów pozwolono jedynie w Samych swoich (1967, reż. S. Chęciński). Dlaczego jednak rodziny Pawlaków i Kargulów z tego filmu musiały opuścić swoje domy na wschodzie i przenieść się na zachód, widzowie się nie dowiadują[8].

Warto przypomnieć, że nie doszło do realizacji filmów poruszających wschodnie sprawy Polaków. Andrzejowi Wajdzie mimo wieloletnich starań nie udało się dokonać ekranizacji dotyczącego tych spraw „Przedwiośnia” Stefana Żeromskiego[9]. Na początku 1981 r. Wojciech Wiszniewski miał zacząć pracę nad „Królobójcami”, filmem o porwaniu Stanisława Augusta przez konfederatów barskich, niestety reżyser zmarł nagle kilka dni przed rozpoczęciem zdjęć[10].

W związku z buntem społeczeństwa wobec panowania władz komunistycznych, mającym miejsce latem 1980 r., nastąpił trwający kilkanaście miesięcy okres, w którym możliwe stało się otwarte mówienie o rzeczach dotąd objętych zakazami cenzury, także w kinie[11]. Należały do nich również sprawy kresowe. I to nie te z odległej przeszłości, ale te wciąż żywo obchodzące rodziny przesiedlone z Wilna czy ze Lwowa, bo tkwiące w ich pamięci i domagające się upublicznienia.

W tym krótkim okresie swobody wypowiedzi, na temat Kresów głos starało się zabrać również kino. Wydaje się to całkiem naturalne, jako że wielu twórców filmowych już wcześniej, o ile pozwalała cenzura, starało się wypowiadać o ważnych kwestiach dotyczących całego społeczeństwa polskiego, a niekoniecznie wygodnych dla władz. Świadczy o tym najlepiej istotny nurt rozwijający się w drugiej połowie lat siedemdziesiątych – kino moralnego niepokoju[12]. Natomiast tematykę kresową mniej czy bardziej poruszało parę filmów, które na ekrany weszły jednak już po ogłoszeniu stanu wojennego, a więc w następnym okresie: Znachor (1982, reż. J. Hoffman), Dolina Issy (1982, reż. T. Konwicki), Wyjście awaryjne (1982, reż. R. Załuski), Austeria (1982, reż. J. Kawalerowicz), ewentualnie też Gwiezdny pył (TV 1982, reż. A. Kondratiuk).

Niewątpliwie te filmy, pracę nad którymi rozpoczęto jeszcze przed stanem wojennym, utorowały drogę innym, podejmującym w kolejnych latach podobną tematykę: Soból i panna (1983, reż. H. Drapella), Przemytnicy (1984, reż. W. Olszewski), Lata dwudzieste, lata trzydzieste (1984, reż. J. Rzeszewski) – w których jest tylko wątek nafciarzy z Małopolski Wschodniej, Kronika wypadków miłosnych (1986, reż. A. Wajda), Nad Niemnem – czteroodcinkowy serial telewizyjny i film kinowy (1987, reż. Z. Kuźmiński), Spadek (TV 1988, reż. M. Gronowski).

Spośród tych nakręconych na początku dekady z pewnością Dolina Issy mogła uchodzić za najbardziej podejrzaną pod względem politycznym. Nie dość, że było w niej polskie ziemiaństwo na Litwie, to jej literacki pierwowzór stanowiła autobiograficzna powieść Czesława Miłosza. A Miłosz był pisarzem emigracyjnym, w dodatku uciekinierem z Polski Ludowej, po swojej ucieczce odsądzany od czci i wiary, a potem skazany na zapomnienie, lecz w 1980 r. został wyróżniony literacką Nagrodą Nobla. Zaś reżyser filmu, będący także pisarzem, wracającym w swych powieściach na rodzimą Wileńszczyznę, należał podówczas do twórców opozycyjnych.

Maciej Mazurkiewicz, Dolina Issy, Autor: Romuald Pieńkowski, Prawa: Filmoteka Narodowa – Instytut Audiowizualny

Nie tylko Dolina Issy jest oparta na utworze, który można zaliczyć do literatury kresowej. Znachor to ekranizacja powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza, nie pierwsza w kinie polskim[13], aczkolwiek nie w całości jej akcja dzieje się na wschodzie. Austeria, będąca też utworem o tematyce żydowskiej, powstała na podstawie powieści Juliana Stryjkowskiego. Wyjście awaryjne, właściwie tylko z jednym bohaterem z Kresów, nie jest ekranizacją żadnego utworu literackiego, ale jego scenariusz napisał Andrzej Mularczyk, który jest też autorem scenariusza Samych swoich. Gwiezdny pył powstał według scenariusza Kondratiuka.

Jeśli idzie o późniejsze filmy, to też przeważają wśród nich ekranizacje: Soból i panna oparta jest na powieści Józefa Weyssenhoffa, Kronika wypadków miłosnych na powieści Tadeusza Konwickiego, a Nad Niemnem na Elizy Orzeszkowej. Pewnych problemów dostarczają Przemytnicy, którzy są adaptacją przedwojennej powieści Sergiusza Piaseckiego Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy, jednak w czołówce nie ma o tym mowy. Wymienienie nieżyjącego pisarza emigracyjnego zapewne byłoby wtedy już możliwe. To nic, że reżyser przeniósł miejsce akcji z pogranicza polsko-białoruskiego (czy też polsko-radzieckiego) na pogranicze polsko-rumuńskie i tak pozostał powieściowy czas akcji – wczesne lata dwudzieste, a przede wszystkim zarys fabuły, nazwiska niektórych bohaterów. Jednak o kresowe realia raczej tu nie zadbano. Recenzent pisał, że „na ekranie mamy do czynienia ze światem całkowicie wypreparowanym z jakichkolwiek realiów terytorialnych, czasowych, obyczajowych i kulturowych”[14].

Chociaż, jak wyżej zaznaczono, pochodzenie autora nie czyni automatycznie jego utworu dziełem literatury kresowej, ale często się z nim łączy. W przypadku filmów także. Na pewno w przypadku reżysera Doliny Issy. Także Kawalerowicza, pochodzącego z Kresów południowo-wschodnich, nie kryjącego domieszki ormiańskiej krwi[15]. Kondratiuk pochodzi zaś z Polesia, a wraz z rodziną w czasie drugiej wojny światowej został wywieziony do Kazachstanu. Wspomnieć też trzeba o aktorach. Rolę młynarza w Znachorze zagrał Bernard Ładysz, słynny śpiewak operowy, który nigdy nie pozbył się wileńskiego akcentu. Z kolei w roli pana Kolędy w Wyjściu awaryjnym wystąpił Jerzy Michotek, lwowianin. A w filmie Kondratiuka, w którym dwoje głównych bohaterów to kresowiacy, grają[16] ich Krzysztof Chamiec, pochodzący z Wołynia oraz Iga Cembrzyńska, nie mająca wschodnich korzeni, którą w związku z tym reżyser posłał do swojej ciotki, aby się od niej nauczyła, jak być kobietą stamtąd[17] .

Bernard Ładysz i Jerzy Bińczycki, Znachor, Autor: Józef Letkier, Prawa: Filmoteka Narodowa – Instytut Audiowizualny

Jak stwierdził Jacek Kolbuszewski[18], Kresy w kulturze polskiej przybierają postać mitu arkadyjskiego albo mitu heroicznego. Kresy są Arkadią ze względu na swoje piękno i przyrodzoną dobroć żyjących na nich ludzi. Ale są też nieustannie zagrożone przez różnego rodzaju wrogów, co jakiś czas je najeżdżających, toteż ich mieszkańców cechować musi heroizm, ponieważ wciąż muszą być gotowi do ich obrony. Te dwa przeplatające się ze sobą mity stale przejawiają się na kartach dzieł literackich. Ich obecność można zauważyć też w filmie.

Arkadyjska jest zatem dolina rzeki Issy, widziana oczami chłopca, Tomasza (Maciej Mazurkiewicz), wychowującego się we dworze, pełnym pamiątek chlubnej przeszłości, w okolicy zachwycającej swym pięknem, choć chwilami wręcz niesamowitej. „Kraina szczęśliwej obfitości – jak pisał Andrzej Kołodyński – która istnieje tylko we wspomnieniu. Dlatego opowieść o niej urywa się w chwili odjazdu Tomasza (…): kto przekroczy granicę dzieciństwa, staje się wygnańcem skazanym na rozpamiętywanie obrazów. Dolina jaśnieje w nich blaskiem piękniejszym niż rzeczywistość, przemienia się w mit. Od czasów Mickiewicza taką mityczną Arkadią jest w kulturze polskiej Litwa”[19]. Nie bez znaczenia są tu też ludzie – ziemianie, niejednokrotnie ekscentrycy, ale i ci z innych warstw społecznych, zawsze interesujący, obdarzeni pasją. Chłopiec wśród nich żyjący z pewnością wyrośnie na kogoś niezwykłego.

Tytułowy bohater Znachora, ciężko doświadczony przez życie, w swych wędrówkach dociera gdzieś na Kresy północno-wschodnie. Tutaj wśród katolików i prawosławnych, Polaków i Białorusinów, ale na ogół poczciwych ludzi, choć nie pozbawionych wad, poplątane nici jego losu zostają wreszcie rozplątane. I może się to zdarzyć tylko w tym miejscu. W baśniowym zakątku, na ziemiach wschodnich przedwojennej Polski.

Arkadią zdaje się galicyjskie miasteczko, zamieszkałe przeważnie przez Żydów, ukazane w Austerii. Świat nie jest tu pozbawiony problemów, ale jest przynajmniej z grubsza uporządkowany, zwłaszcza dla ludzi pokładających ufność w wierze odziedziczonej po przodkach. Zwłaszcza chasydów zgromadzonych wokół swego cadyka. Może jest tak dlatego, że w dalekim Wiedniu czuwa nad tym światem cesarz Franciszek Józef, którego dobrze zna pani rezydująca w pobliskim pałacu.

Natomiast Wyjście awaryjne to film komediowy, satyra na współczesne, wielce naganne układy społeczne. Główna bohaterka czuje się w nich jak ryba w wodzie. Ale jej mąż, sądząc z jego intonacji pochodzący z Galicji Wschodniej, nie chce mieć z nimi nic wspólnego. Ów pan Kolęda oddaje się hodowli róż, jego dziełem jest specjalna ich odmiana, zwana marszałkami. Nie ukrywa, że chodzi o marszałka Józefa Piłsudskiego, któremu w PRL-u pomników nie stawiano. Ten przesiedleniec stworzył sobie własny świat, zapewne z elementów, które przywiózł ze wschodu. I mimo że dynamiczna małżonka niejednokrotnie go wciąga do swoich godnych potępienia sprawek, on uparcie do tego świata powraca.

Bożena Dykiel i Jerzy Michotek, Wyjście awaryjne, Autor: Stefan Kurzyp, Prawa: WFDiF /po Studiu Filmowym „Kadr”

Swoją rzeczywistość wykreowali niewątpliwie też główni bohaterowie Gwiezdnego pyłu. Cembrzyńska i Chamiec grają tutaj niemłode już małżeństwo, bezdzietne, samowystarczalne, bo żyjące z własnego ogrodu bądź też z dobrodziejstwa natury. Właściwie to dziwacy, w każdym razie ludzie nietypowi jak na początek lat osiemdziesiątych, z jego licznymi problemami, nie tylko materialnymi[20]. Ich mowa zdradza kresowe pochodzenie i może jakoś uzasadnia ich inność. Dlatego nie dziwi nieznane ich otoczeniu zatroskanie o przyszłość całego globu i sposób w jaki chcą mu zapewnić przetrwanie.

Omawiane filmy wykorzystują też mit heroiczny Kresów Wschodnich. Ale nie czynią tego dokładnie tak jak literatura, zwłaszcza emigracyjna, ukazująca dzielnych ludzi stających w obronie swej ziemi rodzinnej, jak to jest chociażby w Pożodze Zofii Kossak-Szczuckiej czy Nadberezyńcach Floriana Czarnyszewicza. Raczej wspominają tylko o zagrożeniach wiszących nad Arkadią. A jeśli się one urealniają, to zdają się na razie nieznaczące. W Dolinie Issy są to litewscy terroryści, którzy dokonują, na szczęście nieudanego, zamachu na dwór. W Austerii wybucha pierwsza wojna światowa, będąca początkiem końca galicyjskiego sztetla, z czego sobie nikt z jego mieszkańców nie zdaje sprawy. Ale wie o nim reżyser, wiedzą widzowie, dlatego, jak pisze Michał Boni, jest w tym filmie „patos zagrożenia”[21]. Twórcy filmów, ciągle ze względu na cenzurę, nie mówią wszystkiego, zakładając może, że widz i tak wie, co działo się na Kresach podczas rewolucji październikowej, w latach drugiej wojny światowej i po jej zakończeniu. Znachor kończy się happy endem – profesor Wilczur (Jerzy Bińczycki) odnajduje swą córkę (Anna Dymna), a ta wychodzi za mąż za młodego ziemianina (Tomasz Stockinger). Niestety, jak można się domyślić, już za kilka lat wybuchnie wojna. Jeśli on nie zginie w kampanii wrześniowej, to może zostanie rozstrzelany pod Katyniem albo przedostanie się na Zachód i będzie walczył dalej, ale po wojnie stanie się emigrantem. Ją wraz z dziećmi wywiozą do Kazachstanu, skąd może wyjdzie z Armią Andersa, by połączyć się potem z mężem na emigracji bądź wyjedzie po wojnie do Polski w nowych granicach, gdzie starając się ukryć inteligenckie pochodzenie i że ma męża na Zachodzie, będzie starać się usilnie dać dzieciom wykształcenie. Takie scenariusze pozostawały jednak w sferze domysłów. Na ich realizację trzeba będzie jeszcze trochę poczekać.

Zwrócić trzeba uwagę również na to, że ludzie z Kresów w filmach dziejących się współcześnie także bywają heroiczni. Kolęda z komedii Załuskiego niemało musi się natrudzić, aby do szklarni, w których hoduje róże marszałki, nie docierał zgiełk współczesności. Z kolei małżonkowie z Gwiezdnego pyłu próbują jakby ratować cały świat. Nie występują więc w obronie Kresów, z których, jak się znów można domyślić, wyjechali już dawno w traumatycznych okolicznościach. Bronią jednak czegoś, co może nie do końca zostaje zwerbalizowane, ale co bez wątpienia jest tego warte.

Krzysztof Chamiec i Iga Cembrzyńska, Gwiezdny pył; Autor: brak danych, Prawa: nieustalone

Powojenne kino polskie nie miało zbyt wielkich doświadczeń w odtwarzaniu Kresów, jakoś jednak musiało je markować[22]. Mogłoby się wydawać, że przynajmniej z krajobrazami nie powinno mieć kłopotów, wystarczyło zdjęcia kręcić za wschodnią granicą. Ale nie było to możliwe. Dlatego krajobrazy w omawianych filmach nie są krajobrazami dawnej Polski wschodniej. Litwę w Dolinie Issy udaje Suwalszczyzna[23]. W galicyjski sztetl w Austerii wcielił się mazowiecki Odrzywół i Przedbórz z regionu łódzkiego. Problemów mogłyby nastręczać sceny rozgrywające się w znanych miastach kresowych. Takowych jednak w tych filmach nie ma. Później w Kronice wypadków miłosnych są sceny rozgrywające się w Wilnie, które nakręcono w Przemyślu. Polscy filmowcy do Wilna weszli dopiero pod koniec lat osiemdziesiątych, była to ekipa Konwickiego realizująca Opowieść o „Dziadach” Adama Mickiewicza. Lawa[24].

O kresowości miejsc i ludzi w omawianych filmach w pierwszej kolejności świadczy mowa bohaterów. W powieściach autorzy powiadamiają czytelników, że ten czy ów posługuje się jednym z rozpowszechnionych na Kresach dialektów, a niekiedy nawet fragmenty tekstu, na przykład wypowiedzi, upodabniają do tych wersji polszczyzny, ale jedynie w dialogu filmowym można odtworzyć ich brzmienie. W filmach z lat osiemdziesiątych odtwarzano je wyjątkowo często. Nie tylko zresztą w wyżej wymienionych, także jeszcze w Rykowisku (1986, reż. G. Skurski) oraz Wcześniej urodzonym (TV 1988, reż. K. Gruber). Fakt, że tak wielu bohaterów filmowych z tej dekady mówi wschodnią polszczyzną, jest zastanawiający. Szczególnie, że mówi się nią również w filmach wcale nie dziejących się na Kresach, na co przykładem są też dwa właśnie wymienione. Co prawda jej używanie jest w nich umotywowane wschodnim pochodzeniem niektórych bohaterów, żyjących od dawna z dala od swych miejsc rodzimych. Aczkolwiek gdyby pochodzili oni z innych stron i w związku z tym nie zaciągali z ruska, nie wpłynęłoby to w najmniejszym stopniu na zrozumienie treści filmu. Jednak twórcy tych filmów nie bez przyczyny każą swym bohaterom tak mówić. W samej intonacji kresowej kryje się bowiem określone znaczenie.

Już dawno ponoć ludność kresowa twierdziła, że „z ruska po polsku łagodniejsza mowa”[25]. Natomiast na Polakach ze środkowej i zachodniej części ziem polskich polszczyzna rozwijająca się pod wpływem języków wschodniosłowiańskich robiła wrażenie nadzwyczajnej, a przez to wzbudzała spore zaciekawienie. Były to bądź co bądź dialekty i gwary, którymi władała ludność z krain uwiecznionych na kartach wielkich dzieł literatury polskiej. A poza tym ich łagodniejsze i jednocześnie jakby bardziej naładowane emocjami brzmienie sprawiało, że uważano je za wyjątkowo miłe dla ucha.

W omawianych obrazach ci, którzy tak mówią, są obdarzeni podobnymi cechami charakteru. A więc są dość konserwatywni, przez to zaś przywiązani do tradycji, kierują się przede wszystkim emocjami i dlatego nieraz wpadają w kłopoty, mają jednak zawsze dobre intencje. Twórcy filmów chcąc zaznaczyć, że ten czy ów bohater jest właśnie taki, czynili to za pomocą odpowiedniej stylizacji jego wypowiedzi. A zatem w filmach ci, którzy mówią ze wschodnią intonacją i akcentem są zazwyczaj dobrymi ludźmi.

Filmy z kresowymi bohaterami nie ukrywają jednak konfliktów rozdzierających społeczeństwo Kresów Wschodnich, zwłaszcza klasowych, łączących się na ogół z narodowościowymi. Ale wskazuje się zawsze na możliwość ich załagodzenia, choćby ze względu na rozmaite zależności występujące między poszczególnymi grupami ludności kresowej. W niejednej scenie widać zatem reprezentantów ziemiaństwa i chłopstwa, którzy bynajmniej nie są wobec siebie panami i sługami, a w każdym razie nie tylko nimi. Poza tym w tychże filmach między przedstawicielami obydwu grup społecznych mogą kojarzyć się małżeńskie pary. Ten i nie tylko ten fakt dowodzi, że społeczeństwo Kresów z powodzeniem potrafiło radzić sobie z wszelkimi, różnicującymi je podziałami. W związku z tym trudno nie zapytać: czy twórcy tych filmów pokazując społeczeństwo kresowe, mieli na myśli także swoje, w którym wówczas trwał ostry konflikt między rządzącymi a rządzonymi? Z pewnością nie można tego wykluczyć[26].

Kreując na ekranie Kresy Wschodnie, filmowcy czynią je obszarem wręcz egzotycznym, barwnym – zupełnie innym niż nieciekawa, szara rzeczywistość ostatniej dekady PRL-u. Osiągają to w dużej mierze, wprowadzając elementy odmiennych kultur, egzystujące obok siebie. Najbardziej zwraca uwagę kultura żydowska. Najwięcej trudu celem jej odtworzenia zadano sobie w Austerii. Również w innych filmach można zobaczyć Żydów, którzy ubierają się, mówią i w ogóle zachowują się inaczej niż bohaterowie innej narodowości. W Dolinie Issy swą niesamowitością uwagę przykuwa rabin zagrany przez Joannę Szczepkowską. Osoby reprezentujące inne narodowości to raczej postacie epizodyczne, jak na przykład Jewdocha (Liliana Głąbczyńska) z Austerii, współtworzące jednak wrażenie wielokulturowości Kresów.

Poza tym egzotykę Kresów tworzy również jakiś czynnik nadprzyrodzony, obecny między innymi w ukazywanej kulturze ludowej, szczególnie w ludowych wierzeniach. Typ narracji zastosowany w Dolinie Issy, która składa się właściwie z rozlicznych, nie zawsze do końca doprowadzonych wątków, umożliwił wyraźne wyeksponowanie tychże wierzeń. Można więc w filmie zobaczyć diabła, w mundurze rosyjskiego żołnierza, który psychicznie dręczy Baltazara (Krzysztof Gosztyła). A także Magdalenę (Anna Dymna), nieszczęśliwie zakochaną w księdzu, która po swej samobójczej śmierci straszy nocami swoich bliskich. W innych filmach nie ma aż takich niesamowitości, jednak czasami o podobnych jest mowa. W Znachorze utrata pamięci tytułowego bohatera stanowi przyczynę niezwykłych, ocierających się o cud wydarzeń. Niesamowity jest ponadto „wzmacniacz myśli”, który buduje i używa celem ratowania świata bohater Gwiezdnego pyłu.

Nie od rzeczy będzie tu jeszcze uwaga, że omawiane filmy wpisywały się niejednokrotnie w zainteresowania polskiego kina dwudziestoleciem międzywojennym, które miały już miejsce w latach siedemdziesiątych i trwały w następnej dekadzie. Polska przedwojenna rozciągała się wszakże jeszcze na część dawnych Kresów. Skoro zaczęto na ekranie przedstawiać tę Polskę z rozmaitymi jej realiami, w końcu przyszła kolej na przedstawienie także jej ziem wschodnich. A więc w jakimś stopniu polskie filmy o czasach przedwojennych – będące zresztą rodzimym przejawem ogólnoświatowego trendu określanego mianem „mody retro” – przyczyniły się do pojawienia się filmów kresowych[27].

Filmy kresowe z początku lat osiemdziesiątych, także późniejsze, ewidentnie ukazywały Kresy Wschodnie i ludzi stamtąd pochodzących w postaci wyidealizowanej. Dotyczy to też wszystkich ówczesnych obrazów ukazujących okres międzywojenny. Aż dziw bierze, że dopuszczono w ogóle do ich powstania, a skoro powstały, nie zostały odłożone na półki Różne mogą być tego powody. Generalnie, jak powiedziano, w okresie od lata 1980 r. do wprowadzenia stanu wojennego możliwości poruszania tematów dotąd zakazanych znacznie się zwiększyły. Ale o Kresach pozwolono mówić także później. Filmy związane z Kresami weszły na ekrany właściwie już po ogłoszeniu stanu wojennego. No cóż, reżim komunistyczny tak czy inaczej coraz bardziej słabł, także w Związku Radzieckim, szukał więc nowej formuły dla ustroju, w ramach którego rządził. A to wiązało się z pewną liberalizacją, niemożliwą wszakże bez ograniczenia działań cenzury. Nie bez znaczenia było też to, że kraj zalewały wydawnictwa drugoobiegowe, w których problematykę kresową poruszano swobodnie. Rządzący nie mogli zatem po dawnemu nie dopuszczać do jakichkolwiek wypowiedzi o polskiej obecności na obszarach dzisiejszych zachodnich krańców Związku Radzieckiego. Ponadto, nie można wykluczyć, że obraz wyidealizowanych Kresów Wschodnich był wówczas potrzebny chyba większości polskiego społeczeństwa, borykającego się ze skutkami wprowadzenia w powojennej Polsce takiego a nie innego systemu społeczno-politycznego. Odwołując się do takiego ich wizerunku, można było wzbudzić w sobie nadzieję, że ówczesny, kolejny kryzys uda się z powodzeniem przezwyciężyć. Kresy były wszak tak różnorodne, ze wszystkich stron zagrożone, a mimo to jakoś trwały. Może więc społeczeństwo polskie, wprawdzie niestety już poza Kresami, jednak wyjdzie cało ze współczesnych zmagań. Na takie nadzieje, z rozmysłem bądź z musu, władze ówczesne wyrażały zgodę.

Maciej Mazurkiewicz, Dolina Issy, Autor: Romuald Pieńkowski, Prawa: Filmoteka Narodowa Instytut Audiowizualny

Bez wątpienia filmy o tematyce kresowej, jakie pojawiły się w polskim kinie na początku lat osiemdziesiątych należą z pewnością do najbardziej interesujących w całej dekadzie. Wprawdzie zależny był on od literatury pięknej, ale to jest charakterystyczne i dla innych fenomenów polskiej twórczości filmowej. Tak czy inaczej udało się stworzyć kilka dość sugestywnych wizerunków Kresów. Udało się o nich przypomnieć, a młodemu pokoleniu przekazać w ogóle podstawowe wiadomości ich dotyczące. To nic, że póki co były one bardziej arkadyjskie niż heroiczne. Wynikało to przede wszystkim ze względów cenzuralnych. Ale po wielu latach ich wypychania z jawnego dyskursu społecznego, pojawienie się ich w postaci idealnej, wydaje się z psychologicznego punktu widzenia naturalną koleją rzeczy. Na wątki heroiczne, nierzadko naznaczone martyrologią i niekiedy krytyczne wobec mitologii kresowej, przyjdzie czas dopiero po roku 1989, w całkiem innym kontekście politycznym.

  1. P. Eberhardt, Kresy Wschodnie – granice, terytorium, ludność polska [w:] Europa nieprowincjonalna. Przemiany na ziemiach wschodnich dawnej Rzeczypospolitej (Białoruś, Litwa, Łotwa, Ukraina, wschodnie pogranicze III Rzeczypospolitej Polskiej w latach 1772-1999, pod red. K. Jasiewicza, Warszawa – Londyn 1999, s. 29; K. Brown, Kresy. Biografia krainy, której nie ma, przeł. A. Czwojdrak, Kraków 2013, s. 15.

  2. A. Karwińska, Małe ojczyzny – między pamięcią a mitem. Przykład Kresów [w:] Pamięć Kresów – Kresy w pamięci, pod red. B. Tracza, Katowice – Gliwice – Warszawa 2019, s. 17-23.

  3. B. Hadaczek, Kresy w literaturze polskiej. Studia i szkice, Gorzów Wielkopolski 1999, s. 16-27.

  4. S. Uliasz, Problem Kresów w literaturze polskiej lat 1918-2018. Znaczące perspektywy interpretacyjne, „Tematy i Konteksty” 2018, nr 8, s. 23.

  5. A. Uryniak, Egzotyka wyrobu krajowego. Filmy o tematyce „kresowej” w kontekście polityki wobec mniejszości narodowych II Rzeczypospolitej, „Pleograf. Kwartalnik Akademii Polskiego Filmu”, 2019, nr 1, ttps://pleograf.pl/index.php/egzotyka-wyrobu-krajowego-filmy-o-tematyce-kresowej-w-kontekscie-polityki-wobec-mniejszosci-narodowych-w-ii-rzeczypospolitej/ (dostęp: 3. 08. 2022).

  6. P. Kurpiewski, Historia na ekranie Polski Ludowej, Gdańsk 2017, s. 28.

  7. Nie zekranizowano w okresie PRL „Ogniem i mieczem” ze względu na wymowę antyrosyjską tej części Trylogii. Por. J. Sztachelska, PRL-owski żywot Henryka Sienkiewicza [w:] Kariera pisarza w PRL-u, pod red. M. Budnik, K. Budrowskiej, E. Dąbrowicz, K. Kościewicz, Warszawa 2014, s. 20.

  8. G. Pełczyński, Trylogia Sylwestra Chęcińskiego, „Konteksty Kultury” 2015, t. 12, nr 3, s. 371-375.

  9. T. Lubelski, Historia niebyła kina PRL, Kraków 2012, s. 135-145. „Przedwiośnie” przeniósł na ekran Filip Bajon w 2001 r.

  10. Tamże, s. 241-261.

  11. A. Misiak, Kinematograf kontrolowany. Cenzura filmowa w kraju socjalistycznym i demokratycznym (PRL i USA). Analiza socjologiczna, Kraków 2006, s. 304-308.

  12. D. Dabert, Kino moralnego niepokoju. Wokół wybranych problemów poetyki i etyki, Poznań 2003, s. 41-88.

  13. Zob. S. Janicki, Znachor po raz pierwszy, „Film”1982, nr 2., s. 12-13.

  14. B. Zagroba, Kontrabanda banału, „Film” 1985, nr 43, s. 8.

  15. D. Skotarczak, Jerzy Kawalerowicz – polski reżyser filmowy ormiańskiego pochodzenia, „Biuletyn Ormiańskiego Towarzystwa Kulturalnego” 2002, nr 28/29, s. 42-45.

  16. Igę Cembrzyńską i Krzysztofa Chamca dubbingują w Gwiezdnym pyle Wanda Łuczycka i Janusz Paluszkiewicz. Chodziło zapewne o wyzyskanie ich „starszych głosów”. Cembrzyńska i Chamiec grają osoby znacznie starsze od siebie.

  17. Iga Cembrzyńska w rozmowie z Magdaleną Adaszewską. Mój intymny świat, Warszawa 2016, s. 216-217.
  18. J. Kolbuszewski, Kresy, Wrocław 1995, s. 35-40.

  19. A. Kołodyński, Przekład z Miłosza, „Film” 1982, nr 31, s. 7; por. K. Mętrak, Podróż do krainy cieni, „Kino” 1981, nr 8, s. 23-24..

  20. J. Nowakowski, Filmowa twórczość Andrzeja Kondratiuka, Poznań 1999, s. 40.

  21. M. Boni, Przed dniem ostatnim, „Kino” 1983, nr 4, s. 5.

  22. G. Pełczyński, Restauracja „Kresowa”, Kraków 2011, s. 119-124.

  23. T. Konwicki, Pamiętam, że było gorąco. Rozmowy przeprowadzili Katarzyna Bielas i Jacek Szczerba, Kraków 2001, s. 143, 209.

  24. Tamże, s. 165-168.

  25. J. Bartmiński, „Z ruska po polsku łagodniejsza mowa” czyli o języku folkloru na pograniczu polsko-ukraińskim, „Akcent” 1987, nr 3., s. 84-93.

  26. Zob. J. Łużyńska-Doroba, Portret czy karykatura. Filmowy obraz świadomości społeczno-narodowej chłopów od końca XVIII w. do II wojny światowej, Łódź 1991, s. 150.

  27. D. Skotarczak, Kilka uwag na temat wizerunku dwudziestolecia międzywojennego w kinie PRL [w:] Historia jako pokusa. Spojrzenie przez pryzmat Westerplatte, pod red. J. Marszalca, Gdańsk 2012, s. 318-319.


Dorota Skotarczak – prof. dr hab., kierownik Pracowni Historii Wizualnej w Instytucie Historii UAM. Zajmuje się historią wizualną, historią kultury, kulturą PRL. Autorka ok. 170 publikacji, w tym książek: Od Astaire’a do Travolty. Amerykański musical filmowy w kontekście historii Stanów Zjednoczonych 1927–1979, Poznań 1996; Historia amerykańskiego musicalu filmowego, Wrocław 2002; Obraz społeczeństwa PRL w komedii filmowej, Poznań 2004; Historia wizualna, Poznań 2012; Otwierać, milicja! O powieści kryminalnej w PRL, Szczecin-Warszawa 2019; Stanisław Bareja. Jego czasy i filmy, Łódź 2022.

Streszczenie:

Do Polski należały rozległe tereny rozciągające się na wschód od jej obecnych granic. Ziemie te zajął Związek Radziecki podczas drugiej wojny światowej, a ludność polska tam mieszkająca w większości została wysiedlona. Ze względu na zależność Polski od ZSRR  nie wolno było oficjalnie o tym mówić. Pozwalano tylko na ograniczone poruszanie tego tematu w literaturze wysokoartystycznej. W jeszcze mniejszym stopniu w filmie. Na początku lat osiemdziesiątych w związku z pewną liberalizacją polityczną w kraju, pojawiło się kilka filmów, których akcja dzieje się na Kresach Wschodnich lub w których występują ludzie stamtąd pochodzący. Filmy te otwarły drogę innym podobnym, nakręconym później. Przejawiają się w nich mity kresowe, szczególnie arkadyjski, ale i w pewnej mierze heroiczny. Ich twórcy mieli niewątpliwie problem z odtworzeniem rzeczywistości Kresów. Czynią to przede wszystkim każąc aktorom mówić polszczyzną stylizowaną na dialekty kresowe. A także przedstawiając je jako obszar wielokulturowy, w pewnym sensie egzotyczny, dzięki różnym społecznościom narodowym.  Filmy te tworzą pewien nurt w kinie polskim lat osiemdziesiątych, interesujący pod względem artystycznym i, w nie mniejszym stopniu społecznym.

Summary:

Poland included large areas east of the present borders. This country was occupied by the Soviet Union during the Second World War, and most of the Polish population living there was expelled. Because of Poland’s dependence on the USSR, it was forbidden to talk about it officially. This subject has been mentioned only to a limited extent in the highly artistic literature. Even less in the movies. In the early 1980s, as part of the political liberalisation of the country, there were several films set in the eastern regions or in which people from those regions appeared. These films opened the way for others to be shot later. They reveal myths, mostly arcadic, but also partly heroic. Their creators undoubtedly had difficulty in reproducing the reality of the frontier regions. They do this mainly by letting the actors speak Polish, which is stylized into line dialects. And to present it as a multicultural area, exotic in a way, thanks to different national communities. These films form a trend in Polish cinema of the 1980s that is artistically as well as socially interestin

Print Friendly, PDF & Email

5 września 2022