"Pleograf. Historyczno-Filmowy Kwartalnik Filmoteki Narodowej", nr 3/2021

Z ARCHIWUM

Komentarz do kolaudacji filmu „Przypadek” Krzysztofa Kieślowskiego



Bogusław Linda. Przypadek. Autor: Sylwia Pakulska. Prawa: WFDiF /po Studiu Filmowym „Tor”/

Publikowanie wybranych fragmentów dokumentacji filmowej ze zbiorów FINA wraz z komentarzem w nowo powstałym dziale Archiwalia ma przede wszystkim uzupełniać wiodący temat danego numeru „Pleografu” o źródła dokumentacyjne, a dodatkowo stwarza okazję do zaprezentowania i scharakteryzowania kolekcji archiwalnych zgromadzonych w Filmotece Narodowej – Instytucie Audiowizualnym. Stenogram kolaudacji filmu Przypadek Krzysztofa Kieślowskiego jest częścią kolekcji stenogramów kolaudacyjnych filmów fabularnych, których liczba w zbiorach FINA przekracza 700 pozycji. Materiały te zostały pozyskane i są opracowywane przez pracowników biblioteki, a udostępniane – w czytelni FINA. To jedyne miejsce, poza dysponującym stosunkowo niewielką liczbą stenogramów Archiwum Akt Nowych, gdzie zachował się ten unikatowy i jakże ważny dla historyków polskiego kina zbiór archiwalny. 

Stenogramy oddają przebieg prac komisji kolaudacyjnych, które, co warto podkreślić, w okresie PRL były zawsze zapisywane. Trudno jednak rozstrzygnąć, czy wiernie odwzorowują wypowiedzi i dyskusje w czasie obrad (bo przecież były przygotowywane w ramach prac samego Naczelnego Zarządu Kinematografii), czy także przechodziły swoistą cenzurę? Stenogram z kolaudacji filmu Przesłuchanie [1] (reż. Ryszard Bugajski, 1982) różni się od przebiegu tego posiedzenia, które zostało nagrane potajemnie przez twórców, spisane i opublikowane później w książce Przesłuchanie [2] razem ze scenariuszem. Być może jednak przykład ten, ze względu na wyjątkowy charakter samego filmu, nazywanego przecież „najbardziej antysocjalistycznym”, nie jest reprezentatywny. Szkoda, że nie zachowały się inne nagrania lub świadectwa osób uczestniczących w obradach, na podstawie których można by przeprowadzić podobną weryfikację. 

Komisja Kolaudacyjna Filmów Fabularnych, nazywana także Komisją Ocen Fabularnych Filmów Kinowych, działała w czasie rozpatrywania filmu Przypadek, tj. 30 grudnia 1981 roku, na podstawie Zarządzenia nr 48 Ministra Kultury i Sztuki z 11 grudnia 1978 roku. Zgodnie z tym zarządzeniem komisja była organem doradczym podsekretarza stanu kierującego Naczelnym Zarządem Kinematografii w sprawie przyjęcia filmu, przyznania odpowiedniej kategorii artystycznej, ustalenia sposobu rozpowszechniania, a także udziału w festiwalach i imprezach filmowych. Kadencja Komisji była zaplanowana na trzy lata. Zgodnie z zarządzeniem przewodniczącym komisji był wiceminister kultury i sztuki – szef kinematografii, a wiceprzewodniczącym – dyrektor Departamentu Programowego NZK. W skład komisji wchodzili dodatkowo: krytycy filmowi, literaci i publicyści, reżyserzy filmowi, kierownicy artystyczni Zespołów Filmowych, przedstawiciele MON, KC PZPR, MSW, działacze społeczno-kulturalni, dyrektor PRF „Zespoły Filmowe”, dyrektor Przedsiębiorstwa Dystrybucji Filmów oraz przedstawiciel Okręgowego Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk w Warszawie.

Kolaudacja Przypadku miała miejsce w sali kolaudacyjnej na Krakowskim Przedmieściu (w dzisiejszym kinie Rejs) 30 grudnia 1981 roku w szczególnych okolicznościach, bo 17 dni po wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego. Scenariusz Przypadku został skierowany do produkcji w zespole Tor jeszcze w czasie tzw. karnawału Solidarności i nie było problemów z jego zatwierdzeniem przez Ministerstwo Kultury i Sztuki. Zespoły Filmowe, w ramach toczącej się wówczas w środowisku filmowców dyskusji o samorządności i finansowaniu, brały odpowiedzialność za kierowanie scenariuszy do realizacji. Rozpoczęcie produkcji Przypadku w 1981 roku wywoływało jednak mocne głosy sprzeciwu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, gdzie w notatce przygotowanej przez III departament poddano scenariusz ideologicznej krytyce: Ze względu na niskie walory artystyczne PRZYPADKU oraz wyjątkowo negatywne treści, jakie zawiera scenariusz (apologetyka KOR-u i środowisk niepodległościowych z nim związanych, jednoznacznie antypaństwowa i antysocjalistyczna demagogia oraz antypartyjny charakter), także w związku z autentycznymi przekłamaniami i fałszowaniem rzeczywistości, film ten nie powinien być skierowany do produkcji [3]. I choć Przypadek Krzysztofa Kieślowskiego jest w dużej mierze filmem o wydźwięku filozoficznym, a na pierwszy plan wysuwa się w nim refleksja dotycząca ludzkiego losu, to jednak pokazane w nim wydarzenia, m.in. brutalne potraktowanie bohatera przez milicję, a także wymowa filmu nie dawały mu praktycznie żadnych szans na ekranowy żywot w nowych realiach po 13 grudnia 1981 roku. W stanie wojennym zawieszono działalność m.in. Stowarzyszenia Filmowców Polskich oraz ograniczono działalność Zespołów Filmowych. 12 grudnia 1981 roku wprowadzono też represyjne zarządzenie Prezesa Głównego Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk. W tamtym okresie środowisku filmowemu udało się jedynie uzyskać zgodę na ukończenie filmów będących już w produkcji. Andrzej Wajda, jako ówczesny prezes SFP, wraz z wiceprezesem Markiem Nowickim uzyskali takie zapewnienie od Ministerstwa Kultury i Sztuki w pierwszych dniach stanu wojennego. Dotyczyło ono także filmu Przypadek, który był wówczas na etapie udźwiękowienia.

Skład osób przybyłych na posiedzenie komisji kolaudacyjnej rozpatrującej Przypadek był nieliczny w porównaniu z praktyką innych posiedzeń. W wykazie stenogramu podano osiem nazwisk, a zazwyczaj na podobnych posiedzeniach było około 20 osób reprezentujących różne środowiska. Począwszy od pierwszej wypowiedzi, prof. Aleksandra Jackiewicza, który podkreślał, że jest to film wybitny, mówiący o losach ludzi, można było wyczuć brak nadziei na skierowanie filmu do dystrybucji w nowych realiach: Oglądałem film z minionej epoki, przecież wszystko się zmieniło, może nie ma sensu rozmawiać o tym filmie, jeśli temu filmowi nic nie możemy pomóc. W odniesieniu do Przypadku posłużono się nawet kategorią filmu historycznego, aby podkreślić, że realia w nim pokazane nie dotyczyły współczesnych wydarzeń. To był pomysł na obronę tego filmu, bo w zamyśle przyklejenie mu etykietki „film historyczny” miało podkreślić, że Przypadek nie lokuje się w obecnym sporze politycznym.

Krótka wypowiedź Andrzeja Wajdy jest przede wszystkim jego osobistą deklaracją polityczną w stanie wojennym: To prawda, wszystko się zmieniło, ale ja się nie zmieniłem. Wajda dostrzegł wyjątkowość tego filmu na tle całej dotychczasowej produkcji. W filmie Przypadek udało się według niego pokazać niezależnie od wydarzeń politycznych los człowieka, tę chwiejność, że żyjemy w tak nieustabilizowanym systemie.

Wartość i niepowtarzalność tego filmu są także przywołane w wypowiedzi profesora filozofii Henryka Jankowskiego, który dodatkowo mocno podkreśla: jest to film prawdziwy. Jednocześnie, jako badacz specjalizujący się w etyce, zdecydowanie wzywa członków komisji do adekwatnej oceny: naszym zadaniem tutaj jest dawanie zgodnie z naszą wiedzą i sumieniem ocen tych dzieł (…) jesteśmy winni temu gronu i twórcy.

Redaktor Lesław Bajer, poeta Ernest Bryll, a także redaktor Jacek Fuksiewicz w krótkich wypowiedziach bardzo entuzjastycznie wypowiadają się o wartości filmu Kieślowskiego, nie znajdując w nim nawet najmniejszej skazy. Ten film dużo wyjaśnia z myślenia pokolenia, które jest po mnie – podkreślał Ernest Bryll.

Tadeusz Łomnicki i Zbigniew Zapasiewicz. Przypadek. Autor: Romuald Pieńkowski. Prawa: Filmoteka Narodowa – Instytut Audiowizualny

Jerzy Jesionowski, pisarz należący do PZPR i reprezentujący na tej kolaudacji głos ówczesnej władzy, niejako dał sygnał swoją wypowiedzią, że nie było wówczas szans na pokazanie tego filmu: Istotny jest natomiast problem, jakie on ma szanse dotarcia do widowni. Jak nastąpi pewne uspokojenie, to nie powinien mieć żadnych przeszkód w dotarciu do widowni. Warto jednak zaznaczyć, że było to stwierdzenie faktu, a nie postulat samego Jesionowskiego, który uważał, że komisja powinna przyjąć film. Ton wypowiedzi Jesionowskiego na kolaudacji filmu Matka Królów, która odbyła się w październiku 1982 roku, był bardzo podobny. Jak wspomina Janusz Zaorski: Dyżurni partyjniacy – jak Kazimierz Koźniewski czy Jerzy Jesionowski – krępowali się krytykować zbyt ostro i mówili, że Polacy nie są jeszcze na tego typu filmy gotowi [4]. 

Reżyser filmu, Krzysztof Kieślowski, w charakterystycznym dla siebie tonie racjonalisty, odnosząc się do wcześniejszych głosów, powiedział: Zawsze robiłem jakieś filmy, filmy te funkcjonowały i nie funkcjonowały, i trzeba trzymać się tego dalej. Film nie funkcjonuje i z powrotem funkcjonuje. Tą wypowiedzią nawiązał do faktu, że jego dwa filmy, tzw. półkowniki: Murarz (1973) i Spokój (1976), zostały odblokowane w 1981 roku i zaczęły funkcjonować w obiegu, ale paradoksalnie domyślał się, że przedostatniego dnia tegoż roku pójdzie na półkę jego najnowszy Przypadek, podobnie jak Krótki dzień pracy (1981). Czy próbował jeszcze walczyć w tej sprawie? Krzysztof Zanussi wspomina, że w czasie stanu wojennego Kieślowski, reżyser zawsze bardzo aktywny na rzecz środowiska, spotkał się też z Czesławem Kiszczakiem, ówczesnym szefem w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych oraz członkiem Biura Politycznego KC, ale nie chodziło o film Przypadek – Kieślowski walczył o wypuszczenie z więzień internowanych kolegów filmowców [5]. W wyniku działalności kontroli partyjnej w roku 1983 zespół Tor, podobnie jak zespół X i zespół Aneks, został poddany krytyce, z powodu której m.in. Krzysztof Kieślowski miał zostać usunięty z kierownictwa Toru [6].

W składzie komisji kolaudacyjnej jest także wymieniony pułkownik Wacław Lang, który nie zabierał głosu. Był on obecny zazwyczaj wtedy, kiedy w filmie pojawiały się wątki związane z wojskiem. Choć w Przypadku wątków takich nie było, to przecież wówczas, na początku stanu wojennego, wojskowi weszli wszędzie i w tym kontekście obecność pułkownika nie może nikogo dziwić. Krótko wypowiedział się też Edward Żebrowski, który nie został wymieniony w składzie, bowiem zastępował szefa zespołu Tor, Krzysztofa Zanussiego, przygotowującego się w tym czasie do nakręcenia filmu Imperatyw (1982) w RFN. 

Atmosfera w czasie kolaudacji nie była jednak gorąca, ponieważ zabrakło osób, które by zdecydowanie wypowiadały się przeciwko filmowi. Zazwyczaj w przypadku filmów z jednej strony odkrywczych formalnie i nowatorskich w spojrzeniu, a z drugiej dotykających tematów politycznych spory były długie i często burzliwe. Można odnieść wrażenie, że los Przypadku został już wcześniej przesądzony. W tym kontekście najbardziej może dziwić entuzjazm i pochwała dla filmu wyrażona przez przewodniczącego Jerzego Passendorfera, który od listopada sprawował funkcję szefa kinematografii, jak wspomina Edward Zajiček, „prawem kaduka” [7]. W kończącej kolaudację wypowiedzi Passendorfer stanął po stronie filmu: jest to film wybitny i uwagi typu kolaudacyjnego nie mają racji bytu. Warto tylko dodać, że przewodniczącym oraz szefem kinematografii Passendorfer nie był długo, bo już od stycznia 1982 roku zastąpił go Stanisław Stefański.

Na kolaudacji nie było przedstawiciela cenzury, co może oznaczać, że już wcześniej doszło do pewnych ustaleń. Kolaudacja ta może być przykładem tego, w jak niewielkim stopniu dyskusje w czasie obrad komisji miały wpływ na samą decyzję o skierowaniu do rozpowszechniania, zwłaszcza w czasach stanu wojennego. 

Decyzja o rozpowszechnianiu Przypadku. Źródło: Archiwum FINA

Jakie były dalsze losy filmu? Trafił on na ekrany kin w Polsce w 1987 roku – odblokowano wtedy kilka filmów zatrzymanych w stanie wojennym, m.in. Matkę królówWielki bieg. Na indeksie pozostało jeszcze Przesłuchanie Bugajskiego. Mimo że następowała już powolna odwilż, Przypadek wszedł do kin dopiero po ocenzurowaniu dwóch scen: pierwszej, w której Witek (w tej roli Bogusław Linda) pałowany jest przez milicję, oraz drugiej – z krytyczną dla systemu piosenką Jacka Kaczmarskiego. Premiera zagraniczna odbyła się na festiwalu w Cannes w 1987 roku, ale nie w konkursie głównym. 

W 2013 roku w ramach rekonstrukcji cyfrowej podjęto trud przywrócenia wyciętych scen. Nie zachował się, niestety, fragment ujęcia, w którym główny bohater został brutalnie potraktowany przez milicję. W nowej wersji słyszymy w tym miejscu tylko ścieżkę dźwiękową, którą przechowywał przez 30 lat autor dźwięku, Michał Żarnecki, i która została ponownie włączona do filmu.

[1] Archiwum FINA, Zbiór Archiwaliów, A-344 poz. 296

[2] R. Bugajski, Przesłuchanie, Niezależna Oficyna Wydawnicza, Warszawa 1990, s. 108–130.

[3] S. Zawiśliński, Kieślowski. Ważne, żeby iść…, Wydawnictwo Skorpion, Warszawa 2011, s. 220–221.

[4] „Matka Królów” w randze „półkownika”, wywiad z J. Zaorskim, rozmawiali M. Foks i K. Wichowska, https://przystanekhistoria.pl/pa2/tematy/cenzura/60246,Matka-Krolow-w-randze-polkownika.html [dostęp: 10.11.2021].

[5] B. Hollender, Z. Turowska, Zespół Tor, Prószyński i S-ka, Warszawa 2000, s. 123.

[6] A. Misiak, Kinematograf kontrolowany. Cenzura filmowa w kraju socjalistycznym i demokratycznym (PRL i USA), Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych Universitas, Kraków 2006, s. 315.

[7] E. Zajiček, Poza ekranem. Kinematografia polska 1896–2005, Stowarzyszenie Filmowców Polskich, Warszawa 2005, s. 280.

Print Friendly, PDF & Email

30 grudnia 2021