"Pleograf" nr 2-3/2024

Krótkie życie? Działalność Zespołu Filmowego „Kraków”



Uniwersytet Łódzki

ORCID: 0000-0002-6885-9095

DOI: https:/doi.org/10.56351/PLEOGRAF.2024.2.01

 

Streszczenie

Artykuł opisuje działalność jednego z najkrócej działających polskich zespołów filmowych – Zespołu „Kraków”, którego kierownikiem artystycznym był aktor i reżyser Ryszard Filipski. Opis skromnych dokonań tej grupy twórczej jest również przyczynkiem do zarysowania mechanizmów politycznych i środowiskowych w okresie „karnawału »Solidarności«” oraz stanu wojennego.

Słowa kluczowe

zespoły filmowe, „karnawał »Solidarności«”, stan wojenny, narodowy
komunizm, Ryszard Filipski

„To Rysiek miał swój zespół?” – takie, pełne zdziwienia, pytanie usłyszałem od jednej z osób, która na początku lat 80. zajmowała istotną pozycję w strukturach Naczelnego Zarządu Kinematografii. Zwróciłem się do niej z prośbą o wywiad na temat funkcjonowania zespołów filmowych pod koniec lat 70. i na początku kolejnej dekady. Do wywiadu niestety nie doszło, ale to pytanie, które padło jako odpowiedź Ryszarda Filipskiego na poruszoną przeze mnie kwestię działalności Zespołu Filmowego „Kraków”, wydało mi się dość dobrym punktem wyjścia do zarysowania krótkiej historii tej właśnie grupy twórczej.

W gruncie rzeczy zacytowana reakcja związana z działalnością „Krakowa” nie powinna zaskakiwać. Zespół Filmowy „Kraków”, powołany do funkcjonowania 1 marca 1980 roku, samodzielnie wyprodukował tylko jeden film kinowy, współprodukował kolejny, poza tym miał w swoim dorobku jeden cykl filmów telewizyjnych, a także zaangażowany był w produkcję jednego serialu telewizyjnego, będącego rozszerzoną wersją filmu kinowego. Osiągnięcia, wydaje się, skromne, jednak biorąc pod uwagę krótki czas istnienia zespołu (nieco ponad rok) – dość pokaźne. Przy tym jednak liczba produkcji stawia zespół „Kraków” na jednej z najniższych pozycji w klasyfikacji wyprodukowanych przez zespoły filmowe. Wyłączając już jednak kwestie ilościowe, warto zauważyć, że przynajmniej jedna z produkcji „Krakowa” wywołała w okresie realizacji sporo kontrowersji natury światopoglądowej i politycznej, zaś po zakończeniu cyklu produkcyjnego stała się przedmiotem długotrwałych przepychanek i procesów mających doprowadzić z jednej strony do zniwelowania co ostrzejszych kwestii budzących zastrzeżenia telewizyjnych decydentów, z drugiej – wprowadzenia jej na ekrany. Między innymi o tym traktować będzie ten tekst.

Samo nazwisko kierownika artystycznego zespołu odsyła wprost do kilku innych postaci, których poglądy i przynależność polityczna spajały się z poglądami samego Filipskiego. To m.in. pułkownik Zbigniew Załuski, ideolog narodowej frakcji Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, czy Ryszard Gontarz – aktywny publicysta w okresie prasowej nagonki Marca 1968 roku. Ten mariaż nacjonalistycznej ideologii i publicystyki, uprawiany także przez samego Filipskiego, miał też przeniknąć najgłośniejsze filmy realizowane w „Krakowie”. Nie powinno więc zaskakiwać, że te wspomniane nazwiska będą pojawiać się w tekście dość często, odegrały bowiem istotną rolę w działalności owego zespołu.

Skład personalny i okoliczności powołania

Kierownikiem artystycznym zespołu „Kraków” został Ryszard Filipski – znakomity aktor mający już za sobą reżyserię dwóch pełnometrażowych filmów kinowych (Orzeł i reszka, 1974 i Wysokie loty, 1978), w realizacji kolejny – dwuseryjny (Zamach stanu, 1980) oraz szereg spektakli wystawianych w prowadzonym przez niego teatrze „eref-66”, usytuowanym w Krakowie oraz w Teatrze Ludowym w Nowej Hucie, którego dyrektorem był w latach 1974-1979. Warto jednak postawić pytanie: czy był to wystarczający dorobek, by powierzyć mu kierowanie zespołem filmowym, i jakie istotnie powody mogły kryć się za tą personalną decyzją kierownictwa kinematografii?

Tego samego dnia kierownictwo zespołu filmowego uzyskał również Jerzy Hoffman[1]. On także, podobnie jak Filipski, był członkiem PZPR, chociaż nie utożsamiał się z nacjonalistycznymi poglądami, które reżyser Zamachu stanu wygłaszał zarówno jako twórca, jak i w prywatnych wystąpieniach[2]. Można jednak domniemywać, że w tych dwóch decyzjach personalnych mogło chodzić o wzmocnienie partyjnego skrzydła w kinematografii i wprowadzenie pewnego odporu dla filmowców zrzeszonych w grupach tworzących najważniejsze filmy kina moralnego niepokoju – Zespole „X” Andrzeja Wajdy i „Tor” Stanisława Różewicza, a następnie (od początku 1980 roku) Krzysztofa Zanussiego. Potwierdzeniem tego jest notatka partyjna, której autor stwierdza, iż „z powołaniem tych zespołów, które prowadzić będą partyjni twórcy, wiąże się nadzieje na rozszerzenie produkcji filmów o tematyce współczesnej i historycznej, zaangażowanych ideowo, o walorach widowiskowych. Nowe zespoły powinny wzmocnić partyjny i socjalistyczny kierunek w twórczości filmowej. (…) Dodać trzeba, że obydwa zespoły zostały powołane przy silnym oporze kierownictwa SFP i – jak można sądzić antagonizmy na tym tle będą jeszcze miały miejsce w przyszłości”[3].

Po tej nominacji kinematografia otrzymała kolejny – po Zespołach „Silesia” (Katowice) i „Profil” (do końca lat 70. Łódź) – zespół działający „w terenie”, sama nazwa zespołu w jednoznaczny sposób odnosiła się bowiem do jego lokalizacji. Kierownikiem literackim „Krakowa” został Konrad Strzelewicz, absolwent filologii polskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez niemal całą dekadę lat 60. pracował w Krakowie jako nauczyciel, w 1971 roku wszedł w skład redakcji „Gazety Krakowskiej”, a w latach 1974-75 był kierownikiem literackim prowadzonego przez Filipskiego Teatru Ludowego[4]. Szefem produkcji został Wiesław Grzelczak, który kierował produkcją Zamachu stanu i, jak wynika z opinii reżysera na jego temat, zyskał jego duże uznanie.

Kto ty jesteś – pierwsza produkcja i manifest światopoglądowy. Pierwszy etap realizacji

Już po rozpoczęciu działalności Zespół Filmowy „Kraków” przystąpił do realizacji najważniejszego przedsięwzięcia filmowego będącego przeniesieniem na ekran życiowego i artystycznego credo jego kierownika artystycznego.

Seria filmów telewizyjnych Kto ty jesteś w reżyserii Ryszarda Filipskiego była kierowana do produkcji i realizowana w dwóch etapach i w dwóch różnych wytwórniach. Z początku zrealizowano trzy filmy oparte na scenariuszach Ryszarda Gontarza, wyprodukowane siłami Wytwórni Filmów Fabularnych we Wrocławiu. Noszą one tytuły: Opowieść druga. Stary, Opowieść trzecia. Prokurator i Opowieść czwarta. Małgorzata. Następnie powstały dwie ekranizacje monodramów Ryszarda Filipskiego, wystawianych w prowadzonym przez niego Teatrze „eref-66”, zrealizowane w WFF w Łodzi – w wersji ostatecznej zatytułowane Opowieść pierwsza. Kto ty jesteś i Opowieść piąta. Timeo danaos. Żaden z tych filmów nigdy nie był emitowany[5]. Mimo szeroko zakrojonych poszukiwań nie udało mi się dotrzeć do takiej wersji przynajmniej jednego z tych filmów, któ-
ra byłaby możliwa do obejrzenia. Filmy oparte o scenariusze Ryszarda Gontarza zachowane są w postaci nieudźwiękowionych taśm pozytywowych 16 mm o bardzo słabej jakości technicznej (przy czym w pozycji Opowieść trzecia. Prokurator brakuje ostatniego aktu)[6]. Opowieść pierwsza… i Opowieść piąta… zachowane są tylko na negatywach 35 mm[7]. Telewizja Polska nie posiada kopii emisyjnych wyżej wymienionych tytułów.

Na podstawie zachowanych materiałów, a także zgromadzonych w archiwum FINA materiałów literackich, fabuły poszczególnych filmów można przedstawić w następujący sposób:

Opowieść pierwsza. Kto ty jesteś (w dalszych częściach tekstu pojawiać się mogą robocze tytuły filmu: Ciuchy historii, Ostrzegać przed wilkami). Scenariusz filmu jest adaptacją wybranych fragmentów publikacji płk. Zbigniewa Załuskiego „Siedem polskich grzechów głównych”. Błażej Brzostek uznaje ją za „błyskotliwą polemikę z pesymistyczną wizją historii Polski oskarżającą »szyderców« (w tym filmową Szkołę Polską) o zakłamywanie przeszłości. Załuski tworzył kontinuum zjawisk historycznych, w których powstania narodowe i działania ruchu robotniczego zyskiwały jeden »koloryt narodowy«”[8]. Z tą opinią koresponduje również zdanie Rafała Habielskiego, według którego Zbigniew Załuski, oprócz oskarżeń o szarganie świętości i licznych zarzutów, postawionych chociażby Andrzejowi Wajdzie czy Andrzejowi Munkowi, „afirmował postawy patriotyczne i bohaterstwo, które dotąd nie cieszyły się szczególnym uznaniem władz”[9]. Jedyny bohater filmu, narrator, „oprowadza” widza po sposobach przedstawienia najważniejszych wydarzeń z historii Polski w filmach wyżej wymienionych twórców, ale również w przedstawieniach teatralnych Jerzego Afanasjewa czy działalności twórców zgrupowanych wokół klubu studenckiego „Stodoła”. Jak wynika z zachowanego scenopisu filmu, Filipski, przenosząc tekst na ekran, nie odżegnał się od zawartych wyżej krytycznych sformułowań pod adresem wspomnianych twórców filmowych, znacznie większe ostrze oskarżeń wymierzając pod adresem reżysera Popiołu i diamentu.

Bohaterem filmu Opowieść druga. Stary (w dalszych częściach tekstu pojawiać się mogą robocze tytuły filmu: Piękne słowo nie, Przed grudniem) jest rencista kreowany przez Jerzego Aleksandra Braszkę. Jest to monolog zgorzkniałego i zmęczonego życiem bohatera, który zawsze wierzył w komunizm oraz na swój sposób pojmowaną przyzwoitość i wierność ideałom. Jego dramatyczne wspomnienia pokrywają się z historycznymi datami: 1956, 1968, 1970, 1976… Film był rozszerzoną wersją monodramu Gontarza Przed grudniem wygłaszanego w „erefie” przez Jerzego Aleksandra Braszkę w pierwszej połowie lat 70.

Protagonistą Opowieści trzeciej. Prokurator (w dalszych częściach tekstu pojawiać się może roboczy tytuł filmu: Król szczur) jest Zbigniew Jaroń (Andrzej Kozak), który prowadzi sprawę przeciwko handlarzom dzieł sztuki. Członkami szajki są pracownicy państwowego przedsiębiorstwa, ludzie zasłużeni i wysoko umocowani, mający powiązania nawet na szczeblu Komitetu Centralnego PZPR. Prokurator próbuje aresztować szefa szajki – dyrektora instytucji (Juliusz Berger). Sieć partyjnych powiązań jest jednak zbyt gęsta…

Opowieść czwarta. Małgorzata (w dalszych częściach tekstu pojawiać się może roboczy tytuł filmu: Wytłumacz mi stary) podejmuje temat konfliktu pokoleń. Ojciec (Józef Fryźlewicz) i jego córka (Sławomira Sobkowska), maturzystka, toczą dialog o potrzebie ideałów i wartości oraz ich zaprzepaszczaniu. Małgorzata nie potrafi wybaczyć ojcu jego konformizmu i kłamstw. Dostrzega również w swoim środowisku ludzi, którzy bez wiedzy i talentu osiągają wysokie stanowiska i wiodą wygodne życie. Przywołuje również postać młodego studenta Politechniki Warszawskiej, Jerzego Łęczyckiego (Krzysztof Pietrykowski), który w wyniku spisku profesorów i młodzieżowych działaczy został relegowany z uczelni i partii, zwrócił bowiem uwagę na liczne patologie w środowisku naukowym oraz obsadzanie wysokich stanowisk ludźmi „biernymi, miernymi, ale wiernymi”.

Ostatni film – Opowieść piąta. Ksiądz (w dalszych częściach tekstu pojawiać się może roboczy tytuł filmu: Timeo danaos) – oparty na tekście Filipskiego, był według słów jego autora „tekstem częściowo własnym, częściowo opartym na XV-wiecznych traktatach politycznych Pawła Włodkowica wygłoszonych na Soborze w Konstancji”[10] i podejmował temat drażliwych stosunków polsko-niemieckich[11]. Aktor Józef Duriasz, kreśląc sylwetkę Filipskiego na łamach „Tygodnika Solidarność”, określił Timeo Danaos jako „widowisko mające zarażać ksenofobią i antysemityzmem”[12]. Film jest rekonstrukcją wydarzeń z soboru w Konstancji (1414-1418), podczas którego dominikanin i reprezentant zakonu krzyżackiego, Jan Falkenberg, na podstawie opublikowanej przez siebie broszury, próbował przekonać o potrzebie eksterminacji narodu polskiego za sprzymierzenie się z poganami w walce z Krzyżakami. Przeciwko tym tezom protestował rektor Akademii Krakowskiej, Paweł Włodkowic. Na przykładzie wydarzenia historycznego reżyser prezentuje tezę o ciągłym dążeniu Niemców do wyniszczenia narodu polskiego, objawiającego się przede wszystkim poprzez tragedię II wojny światowej.

30 stycznia 1981 roku Zygmunt Wiśniewski, Redaktor Naczelny Naczelnej Redakcji Filmów Telewizyjnych wysyła do Jerzego Bajdora, Dyrektora Generalnego ds. Programów Artystycznych pismo z prośbą o skierowanie do produkcji trzech z pięciu wyżej wymienionych scenariuszy (Starego, Prokuratora oraz Małgorzaty) oraz „równoczesne uruchomienie kwoty 100 tysięcy złotych na wstępne prace realizacyjne”[13]. Jerzy Bajdor wyraża zgodę i tym samym produkcja cyklu Kto ty jesteś zostaje uruchomiona.

Formalne skierowanie trzech pierwszych filmów z cyklu – Starego, Prokuratora i Małgorzaty – nastąpiło pod koniec marca 1981 roku w wyniku pisma szefa produkcji Zespołu Filmowego „Kraków”, Wiesława Grzelczaka, do Naczelnej Redakcji Telewizyjnych Filmów Fabularnych. Grzelczak prosił o szybką akceptację dokumentu ze względu na planowany termin rozpoczęcia zdjęć (kwiecień 1981 roku) oraz uzgodnienia dotyczące realizacji filmu z dyrekcją Wytwórni Filmów Fabularnych we Wrocławiu. Wcześniej jednak, 2 marca 1981 roku, Grzelczak wysłał wniosek do Naczelnej Redakcji Telewizyjnych Filmów Fabularnych z prośbą o dołączenie do cyklu dwóch kolejnych filmów – Opowieści pierwszej. Kto ty jesteś i Opowieści piątej. Ksiądz. Również pod koniec marca 1981 roku scenariusze autorstwa Ryszarda Gontarza były oceniane przez kilku pracowników Telewizji Polskiej i ekspertów zaproszonych do przygotowania opinii na ich temat. Trzech z nich – Kazimierz Żórawski, Marian Pilot i Andrzej Werner – wnioskowało o ich odrzucenie, czwarty – Jerzy Peltz proponował przyjęcie z poprawkami. Z wyciągu z tych recenzji wynika, że ich autorzy zauważyli liczne wady zaprezentowanego im materiału, przede wszystkim to, że „forma scenariuszy jest zdecydowanie niefilmowa. W wielu fragmentach nie znajdują adekwatnej formy obrazowej dla prezentowanych treści. W dalszym ciągu scenariusze bliższe są formule teatru publicystycznego, z którego się wywodzą. (…) Scenariusze zawierają naiwne uproszczenia publicystyczne, które mogły być do przyjęcia w wersji teatru jednego aktora (publicystycznej). (…) Rysunek psychologiczny postaci jest uproszczony / lub nie istnieje w ogóle. (…) Scenariusze zawierają określenia i aluzje godzące w zasadę jedności społeczeństwa i odwołujące się do niechęci rasowych”[14]. Mimo tych negatywnych opinii Zygmunt Wiśniewski, kierownik Naczelnej Redakcji Telewizyjnych Filmów Fabularnych, złożył wniosek do Dyrektora Generalnego, Jerzego Bajdora z prośbą o skierowanie ich do produkcji, a Bajdor ten wniosek zaakceptował. Wszystkie te procesy mające na celu skierowanie filmów z cyklu Kto Ty jesteś do produkcji miały miejsce w drugiej połowie marca 1981 roku.

Likwidacja „Krakowa”

„Na Zjeździe Filmowców Polskich (listopad 1980 i marzec 1981) Andrzej Wajda ponownie przedstawił propozycję środowiska, aby zespoły otrzymały uprawnienia pełnej samodzielności (…). Żądano też, by nowi kierownicy artystyczni byli wybierani przez wszystkich realizatorów filmów fabularnych”[15] – tymi słowami wpływ „karnawału »Solidarności«” na funkcjonowanie polskiej kinematografii opisywał Mieczysław Wojtczak, w połowie lat 70. wiceminister kultury. Wydarzenia z sierpnia 1980 roku doprowadziły do pewnej liberalizacji w stosunkach władzy z twórcami filmowymi. Jednym z nich było porozumienie podpisane 23 stycznia 1981 roku między Stowarzyszeniem Filmowców Polskich, kierowanym wówczas przez Andrzeja Wajdę, a Ministerstwem Kultury i Sztuki. Znalazł się w nim następujący zapis: „SFP ma zagwarantowany wpływ na sposób powoływania, obsadę personalną i sposób funkcjonowania Zespołów Filmowych we wszystkich gatunkach filmowych”[16].

Jednak jeszcze przed podpisaniem porozumienia odbyły się wybory na nowych kierowników artystycznych zespołów filmowych, w wyniku których mandatu środowiska nie otrzymali m.in. Bohdan Poręba („Profil”) i Czesław Petelski („Iluzjon”) – kierownicy artystyczni zespołów realizujących partyjną politykę kulturalną, sami będący aktywnymi działaczami PZPR. Do tego grona należał również Ryszard Filipski, jednak z uwagi na to, że nie należał do Stowarzyszenia Filmowców Polskich, nie brał udziału w tym głosowaniu; nie była brana pod uwagę również jego kandydatura.

Zarówno Czesław Petelski, jak i Bohdan Poręba oraz Ryszard Filipski energicznie protestowali przeciwko likwidacji ich zespołów. Próbowali ingerencji na najwyższych szczeblach partii, czego dowodem jest m.in. list z 27 kwietnia 1981 roku do Biura Politycznego KC PZPR kierowany „w trosce o drastycznie ostatnio ograniczane wpływy Partii na twórczość filmową”[17], czego efektem jest „wyeliminowanie z działań kinematografii (…) trzech partyjnych zespołów”[18]. W dalszej części listu znalazły się następujące sformułowania:

Jeżeli mówimy o ich partyjności to nie mamy na myśli wyłącznie przynależności organizacyjnej ich kierownictw i reżyserów, ale charakter twórczości, konsekwentną realizację filmów o nastawieniu patriotyczno-wychowawczym. Likwidacja tych Zespołów poprzedzona niewybrednymi atakami paryskiej „Kultury” i „Wolnej Europy”, a potem ulotek i gazetek KOR, wreszcie części oficjalnej prasy przechyla układ w naszej kinematografii na korzyść tych sił, które korzystając z haseł odnowy i demokratyzacji usiłują wyrwać kinematografię spod kontroli społecznej, co umożliwia im kapitulanckie porozumienie zawarte pomiędzy Ministrem Kultury i Sztuki a przewodniczącym Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Siły te dążą do narzucenia całej kinematografii swego ideowego dyktatu, stworzenia monopolu jednej, ekstremalnie nastawionej grupy twórców[19].

Wszyscy trzej kierownicy nalegali o przywrócenie ich zespołów filmowych, poza tym jednak wnosili o powołanie „niezależnego programowo”[20] Przedsiębiorstwa Realizacji Filmów, w ramach którego funkcjonowałaby Rada Artystyczno-Programowa, złożona z partyjnych publicystów, literatów oraz działaczy zakładów przemysłowych. Kończyli swój list następującymi zdaniami: „Jesteśmy za pluralizmem w twórczości, ale będącym taką wielkością, w której musi się znaleźć miejsce dla twórców niekoniunkturalnie związanych z Partią”[21]. Trudno dziś stwierdzić, jaki skutek odniósł list, w dotychczasowych poszukiwaniach nie znalazłem bowiem odpowiedzi ze strony Biura Politycznego KC PZPR. Reaktywowania „Iluzjonu” i „Profilu” ich kierownicy artystyczni doczekali się niecały rok później, w lutym 1982 roku, w pierwszym okresie stanu wojennego w Polsce.

Kierownicy zamkniętych zespołów (zwłaszcza Bohdan Poręba i Ryszard Filipski) starali się na łamach prasy demonstrować swoje niezadowolenie z podjętych decyzji. Skupię się tylko na działalności prasowej Ryszarda Filipskiego, który nie brał udziału w głosowaniu na nowych kierowników artystycznych zespołów i nigdy nie zapisał się do SFP, mimo to nie wahał się stwierdzić, że „teraz likwidują zespół i to wszystko dzieje się w ramach pluralizmu i konsolidacji partii. To robią »oni«. Wajda przez tyle lat robił kinematografię i teraz on ma ją naprawiać? A minister oddał mu w pacht właściwie cały film”[22]. W innej opublikowanej rozmowie użył słów i sformułowań jeszcze mocniejszych. O wspomnianym porozumieniu powiedział:

Dla mnie to jest „pakt dwóch”. Jeden to minister J. Tejchma, a drugi A. Wajda. Spotkali się i porozumieli się beze mnie i za mnie. Wydaje mi się, że minister nie wie, co się w kinematografii dzieje. Jeśli sądzi, że w wyborach, które zorganizował prezes Wajda i kilku innych panów – słownie kilku panów – została wyłoniona rzeczywista reprezentacja filmowców – to się grubo myli. Wielu na to patrzy i zgrzyta zębami. No, ale tu przecież idzie o grube pieniądze. A kto nie z nami (…). Minister Tejchma podzielił się z panem Wajdą władzą jakby to był ich prywatny interes. A przecież to idzie o polską sztukę, o duszę narodu. Minister dał A. Wajdzie kawał władzy, tak jak dawało się niedawno wille, kopertówki i inne też przecież nie prywatne dobra[23].

Oczywiście partia nie zamierzała tak łatwo poddawać się oddolnym postulatom środowiskowym, traciła bowiem zespoły, których kierownicy wielokrotnie dawali wyraz swojej sympatii dla komunistycznej ideologii oraz dyspozycyjności względem autorów polityki kulturalnej i historycznej. Stąd członkowie Wydziału Kultury KC rozważali różne warianty obecnej sytuacji. Podsumowane one zostały w opracowaniu datowanym na 13 lutego 1981 roku. Pierwszy z nich zakładał uznanie woli środowiska filmowego, przez co likwidacja wspomnianych zespołów stałaby się faktem dokonanym. Drugi zakładał utrzymanie ośmiu wymienionych w tabeli grup twórczych, wraz z powołaniem dziewiątej – „Krakowa”, kierowanego przez Filipskiego z Bohdanem Porębą w składzie. Jednak, jak zauważano, wybór tej koncepcji „oznacza w obecnej konkretnej sytuacji otwarty konflikt niemal z całym środowiskiem filmowym”[24]. Trzecią propozycją była akceptacja tylko sześciu z ośmiu zespołów, wśród których połowa kierowana byłaby przez członków partii – Jerzego Kawalerowicza („Kadr”), Ernesta Brylla („Silesia”) i Jerzego Hoffmana („Zodiak”). Z tym jednak wiązałby się kolejny problem – „pewna grupa reżyserów nie zmieści się w żadnym z zespołów i zaistnieje konieczność powołania kolejnego zespołu grupującego m.in. R. Filipskiego, B. Porębę, zgodnie jednak z porozumieniem kandydata na szefa tego zespołu wysunie SFP i na pewno nie będzie to żaden z w/w wymienionych”[25]. Czwarty wariant zakładał powołanie dziewiątego zespołu, którego kierownikiem miałby zostać Czesław Petelski – pomysł ten traktowany był jako „ugodowy”[26], miał on jednak kilka wad – środowisko nie zaakceptowałoby kandydatury Petelskiego, zaś Filipski i Poręba uznaliby tę decyzję jako objaw opuszczenia przez władze partyjne. I ostatnia propozycja – odrzucić wyniki wyborów na kierowników artystycznych zespołów filmowych i doprowadzić kadencję uprzednio istniejących grup twórczych do końca 1981 roku. Jednak i ta propozycja wiązała się z konsekwencjami natury politycznej i umocnieniem pozycji Andrzeja Wajdy jako prezesa Stowarzyszenia oraz twórcy walczącego o swobodę artystyczną i administracyjną. Rozwiązanie zespołów „partyjnych” i powołanie nowych grup twórczych stało się faktem na początku kwietnia 1981 roku.

Dokończenie prac nad realizowanymi filmami

Oczywiście wszystkie trzy likwidowane zespoły filmowe w gorących latach 1980 i 1981 miały w produkcji po kilka filmów fabularnych, część zaś scenariuszy złożonych w tych grupach twórczych zrealizowane zostały później w innych zespołach. W tym miejscu chciałbym tylko wspomnieć o owym jedynym filmie kinowym, zrealizowanym całkowicie w zespole Ryszarda Filipskiego – Karabinach (1981) w reżyserii Waldemara Podgórskiego. Była to ekranizacja jednej z trzech powieści autorstwa Stanisława Grochowiaka; scenariusz zaś jeszcze w latach 60. autor pierwowzoru literackiego napisał wspólnie z reżyserem Januszem Weychertem, zrzeszonym w Zespole Filmowym „Start” Wandy Jakubowskiej. Trudno dzisiaj ustalić, jakimi drogami tekst ten trafił do zespołu „Kraków”, faktem jest, że wczesną wiosną 1981 roku, krótko przed rozwiązaniem zespołu, zatwierdzono skierowanie scenariusza do produkcji. Akcja filmu rozgrywa się w okresie reformy rolnej pod koniec 1944 roku w jednej z wyzwolonych już wsi. Na przykładzie trójki bohaterów – księdza Bruno (Ignacy Gogolewski), dowódcy antykomunistycznego oddziału, Szalugi (Jerzy Janeczek) i młodej dziewczyny, Joanny (Sławomira Łozińska), Podgórski i Grochowiak ukazują konflikt postaw w pierwszych miesiącach po wyzwoleniu, stosunek do nowej władzy oraz pragnienie normalnego, spokojnego życia.

Kolaudacja filmu Waldemara Podgórskiego odbyła się 6 listopada 1981 roku. Reżyser usłyszał na posiedzeniu sporo ciepłych słów na temat swojego najnowszego obrazu. Pochodziły one jednak przede wszystkich od osób, które mniej lub bardziej związane były z Polską Zjednoczoną Partią Robotniczą. Redaktor naczelny tygodnika „Ekran”, Lech Wieluński, docenił warsztatową sprawność Podgórskiego, umiejętność sprawnego opowiedzenia historii o trudnych czasach końca II wojny światowej oraz początków Polski komunistycznej oraz wspaniałe, jego zdaniem, kreacje aktorskie Ignacego Gogolewskiego i Jerzego Janeczka. Zgodził się z nim Jerzy Jesionowski. Obaj zastanawiali się również nad sposobem dystrybucji Karabinów, postulując, „ażeby był on jak najbardziej prawidłowo rozpowszechniany, aby zdobył jak największą ilość widzów”[27]. Profesor Feliks Tych, wieloletni członek PZPR, zajmujący się między innymi historią komunizmu i ruchu robotniczego, wprawdzie znalazł w filmie kilka niedoskonałości (dotyczących m.in. sfery dialogowej), ale uznał, że „film robi bardzo duże wrażenie”, a „strona artystyczna filmu jest bezsporna”[28]. Również Bohdan Poręba, wypowiedział same pochwały na temat Karabinów. Jego zdaniem film był prekursorski jeżeli chodzi o ukazanie konfliktów politycznych lat 1944-1945. Dostrzegł wyraziste i przekonujące zarysowanie sylwetek głównych postaci filmu. Wypowiadając się na temat Podgórskiego stwierdził, że „trzeba mu przyznać prawa artysty i uważam, że reżyser Podgórski wszedł do czołówki reżyserskiej”[29]. Poręba poruszył również temat nieistniejącego Zespołu Filmowego „Kraków” – jego zdaniem pomyślna realizacja filmu Karabiny dowiodła, że zespół nadal ma prawa funkcjonować w strukturze kinematografii. Dość powściągliwy w stosunku do Karabinów był towarzysz Zygmunt Janik z Wydziału Kultury KC PZPR, którego film nie zaangażował emocjonalnie (jednym z powodów mógł być sposób gry Ignacego Gogolewskiego, który ocenił dość krytycznie). Jednak już na początku swojej wypowiedzi określił obraz Podgórskiego jako „film, który można zaliczyć do kategorii potrzebnych”[30].

Bardzo krytyczny wobec filmu był z kolei Janusz Kijowski. Reżyser Indeksu docenił sprawność warsztatową Podgórskiego, uznał jednak film za przejaw „schematyzmu i uproszczeń w odniesieniu do naszej najnowszej historii”[31]. Krytykował również sposób przedstawienia oddziału partyzanckiego walczącego z komunistami, w tych scenach również dostrzegał liczne stereotypy. Inne zaś sceny (m.in. sekwencję podziału ziemi i nieprzyjęcia jej przez chłopów) uznał za nijakie i pozbawione napięcia. Czarno-biała wersja historii była zdaniem Kijowskiego najpoważniejszą wadą filmu. Mając również wiele uwag pod adresem aktorów, Kijowski stwierdził w podsumowaniu, że mimo rzetelnej reżyserii Podgórskiego „ten warsztat nie wyrównuje strat artystycznych. Dlatego nie mogę się do tego filmu odnieść ze zbytnim zaufaniem i entuzjazmem i nie mogę przyjąć prób zastosowanej filozofii. Dla mnie jest to jak najbardziej uproszczony schemat historii najnowszej”[32].

Przewodnicząca posiedzenia, naczelnik Daniela Czarska z Naczelnego Zarządu Kinematografii, zgodziła się i z pozytywnymi, i z negatywnymi głosami na temat Karabinów. Podsumowując swoją opinię, uznała jednak, że „mamy do czynienia z filmem poważnym, charakteryzując się sprawnym warsztatem reżyserskim”[33]. Film został przyjęty i, po podliczeniu wszystkich ocen wystawianych przez członków Komisji Kolaudacyjnej, otrzymał II kategorię artystyczną. Swoją premierę film miał 15 listopada 1982 roku. Spotkał się jednak z chłodnym przyjęciem ze strony krytyków filmowych[34]. Spora część z nich powtórzyła właściwie opinie o Karabinach, wygłoszone na kolaudacji przez Janusza Kijowskiego[35].

W tym miejscu chciałbym powrócić do tematu cyklu filmów telewizyjnych Kto ty jesteś, a w dalszej kolejności do serialowej wersji Zamachu stanu. Likwidacja zespołu nie oznaczała wszakże wstrzymania prac nad obiema produkcjami, zaś, jak wynika z początkowanych plansz czołówki wszystkich filmów z cyklu Kto ty jesteś, był on w całości firmowany nazwą zespołu Ryszarda Filipskiego.

Kto ty jesteś – ciąg dalszy nastąpił

We wcześniejszym podrozdziale zatrzymaliśmy się na akceptacji scenariuszy Kto ty jesteś i skierowaniu cyklu do produkcji przez Jerzego Bajdora. Decyzja ta wywołała protest kilku wysoko postawionych pracowników Telewizji Polskiej. 27 kwietnia 1981 roku do Koła Zarządu Stowarzyszenia Filmowców Polskich, Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” i Komitetu Zakładowego PZPR przy Komitecie ds. Radia i Telewizji zostało skierowane pismo w tej sprawie. Jego sygnatariuszami byli m.in. Aleksander Ścibor-Rylski (wówczas Kierownik Artystyczny Naczelnej Redakcji Telewizyjnych Filmów Fabularnych), Carmen Szwec (przewodnicząca Koła NSZZ „Solidarność”), Mirosław Gronowski i Marian Pilot (zastępcy Kierownika Redakcji Filmów Współczesnych) czy Dżennet Połtorzycka (Kierowniczka Redakcji Artystycznej). W proteście powoływali się na recenzje scenariuszy, zauważając, że „wszyscy recenzenci jednoznacznie stwierdzili, że materiał, zaproponowany przez Ryszarda Filipskiego, nie nadaje się do realizacji, nie odpowiada bowiem wymogom stawianym utworowi filmowemu”[36]. Cytowali również obszernie wspomniane recenzje, przede wszystkim te fragmenty, które obnażały liczne słabości konstrukcyjne, dramaturgiczne i formalne zaproponowanych przez Filipskiego scenariuszy. Z punktu widzenia ideologii prezentowanej przez przyszłego reżysera filmu godny przytoczenia jest przede wszystkim fragment recenzji scenariusza Opowieść druga. Stary. Ze względu na fakt, że oryginalne recenzje nie zachowały się, trudno ustalić, kto był autorem tych słów. Wypunktował on jednak (trafnie), że „tak z grubsza biorąc, jest to przedstawienie rozmaitych nieszczęść naszego życia zbiorowego jako efektu zbrodniczej działalności ludzi »o obcych nazwiskach«, »czarnych brunetów«. Po prostu – jeden z najbardziej haniebnych, szowinistycznych, jawnie antysemickich tekstów, jakie zdarzyło mi się w języku polskim przeczytać. Wstyd – nie tylko, że jest to materiał proponowany do realizacji jako film telewizyjny, że tekst ten został napisany, ale że w ogóle mógł zostać pomyślany w naszym kraju”[37]. Inny fragment recenzji brzmi: „jest to lekcja antysemityzmu, fałszująca przeszłość, nie wnikająca w przyczyny, prześlizgująca się ponad wszystkim, co mogłoby być autorom niewygodne, co podważałoby ich tezę o winie Żydów za wszelkie polskie nieszczęścia”[38]. Filmy jednak zostały już skierowane do produkcji, autorom listu pozostało tylko zaprotestowanie przeciwko – jak napisali – „skandalicznemu faktowi realizacji trzech wymienionych wyżej pozycji”[39]. Nie można jednak w tym momencie nie powołać się na pismo Zygmunta Wiśniewskiego z dnia 9 maja 1983 roku. Wiśniewski stwierdził wówczas, że skierowanie do produkcji filmów odbyło się w warunkach ostrych protestów ówczesnej opozycji, ale – jak pisze – „decyzja o zatwierdzeniu i podjęciu produkcji następowała w kontakcie Redaktora Naczelnego z Dyrektorem Generalnym z pominięciem redakcji merytorycznej i zasięgania opinii recenzentów zewnętrznych. Pośpiech w kierowaniu tych pozycji do produkcji związany też był z ponagleniami zewnętrznymi (wytłuszczenie moje – przyp. JG)”[40]. Czyimi ponagleniami? Tego nie udało mi się ustalić.

Ów protest oraz fakt jego publicznego ogłoszenia nie sprawił jednak, że realizacja filmów została wstrzymana lub przerwana. Zdjęcia do trzech filmów będących przedmiotem listu protestacyjnego, realizowane były od 2 kwietnia do 25 czerwca 1981 roku, montaż i udźwiękowienie trwało od 26 czerwca do 31 sierpnia 1981 roku, prace końcowe zostały zakończone 30 października 1981 roku[41].

Przez kilkanaście kolejnych tygodni w sprawie Kto ty jesteś nie działo się nic, co znalazłoby odzwierciedlenie w dokumentacji produkcyjnej i materiałach archiwalnych. Dopiero dziesięć dni po ogłoszeniu stanu wojennego Zygmunt Wiśniewski wysłał do Jerzego Bajdora pismo, które trudno nazwać inaczej niż kuriozalnym. Wiśniewski informuje swojego przełożonego, że:

w związku z niemożnością zebrania kompletu komisji kolaudacyjnej, dokonałem przeglądu kolaudacyjnego cyklu filmów w reżyserii R. Filipskiego Kto ty jesteś. (…) Proszę o potraktowanie tego przeglądu jako kolaudację. Jednocześnie wnioskuję o przyjęcie kolaudacyjne filmów bez wystawiania oceny artystycznej. Kształt, w jakim filmy zostały przedstawione pozwala podjąć decyzję o ich przyjęciu bez ryzyka artystycznego. (…) Wnioskuję, aby po ewentualnych poprawkach merytorycznych i dopracowaniu artystycznym filmy zostały poddane kolaudacji i otrzymały wówczas ocenę artystyczną[42].

Pismo to wpłynęło do sekretariatu Dyrektora Generalnego, jak wynika z zachowanych na dokumencie pieczątek, 8 stycznia 1982 roku. Jerzy Bajdor ów wniosek Wiśniewskiego zaakceptował. Niezależnie więc od oceny artystycznej, jaką uzyskałyby te filmy, i tak trafiłyby one do rozpowszechniania. Co zaś tyczy się kategorii artystycznej, to Witold Figlewski, zastępca Naczelnego Redaktora ds. produkcyjnych, w piśmie z 9 stycznia 1982 roku informował PRF „Zespoły Filmowe”, że w wyniku przeglądu filmów przez Naczelną Redakcję Telewizyjnych Filmów Fabularnych zadecydowano o przyznaniu im III kategorii artystycznej, która – zdaniem Figlewskiego – „będzie mogła być skorygowana w górę po przedstawieniu filmów komisji kolaudacyjnej w regulaminowym składzie”[43].

Kilkanaście dni później – 20 stycznia 1982 roku – zostały skierowane do produkcji dwa kolejne filmy z cyklu – Opowieść pierwsza. Kto ty jesteś i Opowieść piąta. Timeo danaos – tym razem według scenariuszy Filipskiego. Tego samego dnia rozpoczął się okres przygotowawczy, który trwał do 2 marca 1982 roku. Zdjęcia do filmów realizowane były od 3 marca 1982 roku do 7 czerwca 1982 roku. Montaż zakończył się z dniem 31 sierpnia 1982 roku, zaś cała produkcja filmów – realizowanych siłami Wytwórni Filmów Fabularnych w Łodzi – 30 września 1982 roku. Filmy otrzymały III kategorię artystyczną.

Przez ten czas – jak wynika z zachowanych w telewizji dokumentów – nic się z filmami nie działo. Pierwsze pismo w sprawie Kto ty jesteś, wytworzone już po zakończeniu produkcji całego cyklu, powstało 30 grudnia 1982 roku. Wtedy to Zygmunt Wiśniewski wysłał do Jerzego Bajdora list, w którym informuje o zaleceniach kolaudacyjnych dotyczących filmów z omawianego cyklu. Z dokumentu tego wynika, że nie jest to kolaudacja z udziałem komisji, a tylko wnioski z kolejnego przeglądu filmów przez Wiśniewskiego. Znajduje się w tym liście również lista zarzutów, które padły pod adresem filmów Filipskiego. W filmie Opowieść trzecia. Prokurator Wiśniewski nakazał „usunąć natrętne wskazywanie na gmach KC i pracujących tam ludzi jako obrońców środowiska przestępczego” oraz „usunąć przez powtórne przegranie »żydłaczenia« w roli granej przez aktora Brzozowicza”. Do filmu Opowieść czwarta. Małgorzata Filipski otrzymał dwa zalecenia: „usunąć wizytę w gmachu KC wskazującą na powiązania kliki z funkcjonariuszami KC” oraz „zmienić nazwisko profesora, który nosi nazwisko Eisenschwitz na bardziej pospolite” (sic!). Do filmu Opowieść druga. Stary Wiśniewski przygotował jedno zalecenie: „usunięcie sformułowań wskazujących niepolskie pochodzenie atakowanych osób, typu: »czarny brunet«, »Jakub o wierszyku Kto ty jesteś nie słyszał«, »wyjechał do ciepłych krajów« itp.”. Odcinek Opowieść piąta. Ksiądz przyjęty został bez uwag, zaś do filmu Opowieść pierwsza. Kto ty jesteś otrzymał dwa zalecenia: „usunąć nazwisko W. Górnickiego jako autora obraźliwej uwagi o księciu Józefie Poniatowskim” oraz „usunąć obraźliwe zdanie pod adresem A. Wajdy: »smutne i głupie jak wszystkie sceny tego reżysera«”[44].

W tym miejscu warto odnieść się do części zarzutów przez Wiśniewskiego. Istotnie w Opowieści trzeciej i w Opowieści czwartej akcja bardzo często przenosi się do gmachu Komitetu Centralnego. W Prokuratorze widzimy (nie słyszymy, niestety, z powodów, o których pisałem w jednym z poprzednich rozdziałów) rozmowę tytułowego bohatera z jednym z towarzyszy z KC (rolę tę zagrał aktor Karol Podgórski) oraz wysoko postawionym szefem szajki przestępców. Ze scenopisu filmu wynika, że podczas tego spotkania ten ostatni złożył przed działaczem partyjnym samokrytykę, w wyniku której zostały uznane jego racje, zaś prokurator złożył u swojego przełożonego pismo w sprawie zwolnienia go z pracy[45]. W Małgorzacie w gmachu KC pojawia się student Politechniki, Jerzy Łęczycki, który chce uzyskać pomoc w powrocie na uczelnię i potwierdzenie swoich zarzutów pod adresem profesorskiego grona. Jednak towarzysz przyjmujący Łęczyckiego nie jest szczególnie zainteresowany rozwiązaniem tej sprawy, ze scenopisu wynika również, że są to jego ostatnie dni urzędowania w KC[46]. Odnośnie do nazwiska profesora PW, ze wspomnianych przyczyn trudno mi stwierdzić, czy w materiale filmowym pada nazwisko „Eisenschwitz”, faktem jednak jest, że w scenopisie Małgorzaty takie nazwisko się nie pojawia. W scenopisie Opowieści pierwszej… znajdują się nazwiska Wiesława Górnickiego oraz Andrzeja Wajdy, w filmie miały również znaleźć się fragmenty Popiołów (1965) i Lotnej (1959) tego ostatniego. To właśnie przy okazji omawiania tego ostatniego filmowego cytatu padała kwestia, której usunięcia żądał przedstawiciel telewizji, według scenopisu brzmiała ona: „Smutne to i głupie jak zresztą wszystkie malowniczo-historyczne bzdury tego reżysera”[47]. Według Wiśniewskiego Filipski zgodził się wprowadzić te zmiany, ale ze względu na chorobę nie mógł przemontować filmów.

Ale przez kolejne miesiące prace nad wprowadzeniem zaleceń kolaudacyjnych również nie zostały podjęte. Zygmunt Wiśniewski skarżył się na ten fakt w piśmie wysłanym do Komisarzy Wojskowych Telewizji Polskiej. „Najpierw trwało milczenie, a później seria interwencji w sprawie tego cyklu (…). Sprawą interesował się już przewodniczący PRON, Jan Dobraczyński, który obejrzał dwa odcinki, a niedawno po wyjaśnieniach decyzję o poprawkach podtrzymał Przewodniczący Komitetu. Zalecenia kolaudacyjne nie naruszają ani zawartości merytorycznej ani wartości artystycznych filmów R. Filipskiego. Są minimalnymi zabiegami koniecznymi dla ich emisji”[48] – pisał. W tej sprawie zgodził się z Wiśniewskim również Michał Misiorny, wówczas Naczelny Redaktor Telewizji Polskiej. Ale dwa miesiące później, 11 lipca 1983 roku, płk Władysław Korczak, po kolejnym już przeglądzie cyklu, tym razem z udziałem oficerów Ludowego Wojska Polskiego – generała brygady Albina Żyto, podpułkownika Henryka Kaczora, pułkownika Adama Rostowskiego i podpułkownika Stanisława Tomasika, a więc zwierzchników komisarzy wojskowych Radiokomitetu oraz członków Głównego Zarządu Politycznego Wojska Polskiego, uznał zalecenia Wiśniewskiego za „przykład przejaskrawień problemu”[49]. Korczak zdecydował o skierowaniu filmów do rozpowszechniania z wyjątkiem odcinka Opowieść druga. Stary, który na razie został zatrzymany „ze względów zasadniczych”[50]. Można założyć, że owymi „względami zasadniczymi” były sceny brutalnych przesłuchań głównego bohatera filmu przez oficerów Urzędu Bezpieczeństwa, zwłaszcza przez oficera Jakuba (granego przez Edwarda Wichurę) w scenach retrospekcyjnych, rozgrywających się w latach 40.

Do tego momentu więc „boksowanie się” o Kto ty jesteś odbywało się pomiędzy członkami kierownictwa Telewizji a upartym i bezkompromisowym Filipskim, który nie chciał wprowadzać zmian do zrealizowanych przez siebie filmów. Najprostszym rozwiązaniem wydawało się więc skierowanie filmów na półki. Można jednak stwierdzić, że członkowie Telewizji znaleźli się między młotem i kowadłem, gdyż z drugiej strony podlegali rozmaitym naciskom, chociażby ze strony Patriotycznego Ruchu Odrodzenia Narodowego, do którego Filipski co prawda nie należał, ale należy zakładać, że założenia ideologiczne tej organizacji odpowiadały mu. Po piśmie z lipca 1983 roku konflikt dotyczący cyklu Kto ty jesteś wszedł jednak na inny poziom – angażował bowiem z jednej strony kierownictwo Telewizji Polskiej, z drugiej zaś Główny Zarząd Polityczny Wojska Polskiego, a raczej grupę działających w nich oficerów, pełniących wówczas w Telewizji funkcje o charakterze ideologicznym.

Dziś nie wiadomo, z czyjej inicjatywy odbyła się kolejna kolaudacja filmów z tego cyklu. Protokół z tego pokazu na szczęście się zachował[51] (co prawda nie w całości, ale w większej części) i można założyć, że była to jedna z niewielu kolaudacji Kto ty jesteś, na której pojawił się Ryszard Filipski.

Edmund Makuch, prowadzący kolaudację Dyrektor Generalny Radiokomitetu, proponował, żeby po tym pokazie, odbywającym się 19 października 1983 roku, zapadły już ostateczne decyzje co do przyjęcia cyklu, przedstawienia zaleceń zmian oraz skierowania go do rozpowszechniania. Sam postawił wniosek o doprowadzenie do wycięcia lub złagodzenia wszystkich scen, mogących prowokować zarzuty o antysemickim charakterze filmów. Pułkownik Henryk Kaczor bagatelizował ten problem, zwrócił jednak uwagę na inny aspekt – otóż w odcinku Opowieść piąta. Ksiądz raziło go „pokazanie Niemców i traktowanie w naszej współczesności obywateli obu państw niemieckich jednakowo”[52]. Andrzej Czałbowski z kolei wnosił też ponownie o zmianę nazwiska profesora z filmu Opowieść czwarta. Małgorzata z Eisenschwitz na bardziej polskie, na przykład Mańkowski („To obrazi się Mańkowski…”[53] – odpowiedział reżyser cyklu). Obecny na kolaudacji Bohdan Poręba uznał filmy za osobistą wypowiedź Filipskiego, dowodząc, że „ma prawo do takiego głosu w dyskusji, jaki zaprezentował”[54]. Za najlepiej zrealizowane uznał filmy Opowieść druga. Stary i Opowieść czwarta. Małgorzata, zaś cały cykl uznał za „wydarzenie artystyczno-publicystyczne”[55]. Za skierowaniem filmu do rozpowszechniania był też krytyk „Trybuny Ludu” Zbigniew Klaczyński, uznał bowiem, że cykl koresponduje z zaleceniami ostatniego Plenum KC PZPR o „żywszą dyskusję ideologiczną, a ten film ma szanse stać się właśnie takim głosem w dyskusji”[56]. Podobnie jednak jak pułkownik Kaczor miał uwagi do jednostronnego ukazania wszystkich Niemców, nie uwzględniającego podziału na dwa państwa, w tym jedno socjalistyczne. Poruszył również sprawę filmu Opowieść druga…, a przede wszystkim sceny tortur głównego bohatera w Urzędzie Bezpieczeństwa w latach tużpowojennych, w której to scenie dostrzegł „za dużo brutalności”[57] – Filipski kontrował ten argument, wskazując, że „my udajemy, że tego nie było, choć wszyscy o tym wiedzą”[58]. Temat ten wrócił w wypowiedzi pułkownika Mariana Jurka, który porównał te sceny z filmem Przesłuchanie (1982; reż. Ryszard Bugajski), dowodząc, że tak u Filipskiego, jak i u Bugajskiego „nie ma pełnej informacji na temat Urzędu Bezpieczeństwa z lat 50., kim byli pracownicy UB, czyje wykonywali rozkazy, kto za nimi stał?”[59]. Ostatnią wypowiedzią, która znajduje się w protokole, jest wypowiedź Jerzego Schönborna, późniejszego dyrektora Komitetu Kinematografii, który zwrócił uwagę na wymowę ujęć gmachu KC z Opowieści trzeciej… i Opowieści czwartej…. Stwierdził:

Jako lektor KC spotykam się z ludźmi dużych zakładów pracy i znając ich poglądy, obawiam się, że emisja „tryptyku” może być ponownym, gwałtownym rozjątrzeniem nastrojów. Ponieważ film będzie na ekranie firmowała Telewizja, to nie może być to tylko, jak sugerowali przedmówcy, osobista wypowiedź Filipskiego. Zastanawiam się również nad zakończeniem, bo sposób pokazania towarzyszy jest straszliwy, beznadziejny”[60].

Filipski odpierał te zarzuty argumentem, że nie chciał swoimi filmami wzniecać nastrojów, apelował też, aby nie bać się „reakcji widowni, ludzi, ponieważ taki film może rozładować te napięcia, które kumulują się w narodzie”[61]. W słowie podsumowującym Filipski prosił o zaprezentowanie filmu widowni, mówiąc, że „chcę tylko by mój naród (podkreślenie oryginalne – przyp. JG) miał możliwość poznania prawdy[62].

Pokłosiem dyskusji na kolaudacji był dokument, podpisany przez Edmunda Makucha, zawierający zalecenia pod adresem filmów. Brzmiały one tym razem następująco:

– w odcinku „Ksiądz” zmienić pointę stawiającą znak równania między wszystkimi Niemcami w kierunku uwzględnienia i różnic w poglądach, i różnic stanowisk politycznych dwóch państw niemieckich;

– w odcinku „Ciuchy historii” usunąć z tekstu nazwiska byłych adwersarzy Z. Załuskiego, intencją tego zalecenia jest podniesienie ponadczasowego charakteru tez Z. Załuskiego;

– w odcinku „Prokurator” usunąć natrętne wskazywanie na gmach KC i pracujących tam ludzi jako obrońców środowiska przestępczego;

– w odcinku „Małgosia” usunąć wizytę w gmachu KC wskazującą na powiązania kliki z pracownikami KC partii; skrócić bójkę, której świadkami są spacerujący ojciec z córką; usunąć z wypowiedzi Małgorzaty uwagę „wychowaliście wytresowanych następców”;

– w odcinku „Stary” usunąć sformułowania wskazujące na niepolskie pochodzenie atakowanych osób; usunąć scenę przesłuchiwania przez oficera UB; usunąć sformułowania dotyczące »odnowy«; usunąć ostre zwroty pod adresem Sejmu; pominąć nawroty do roku 1968 (kilkukrotne powtórzenia); usunąć scenę bicia w trakcie przesłuchania w UB; zmienić refleksję o roku 1945, w którym zaczęły się wszystkie nieszczęścia bohatera; usunąć odwołanie do zalecenia pruskiego z 1913 roku o wódce i obowiązku pracy kobiet; usunąć z warstwy dźwiękowej polonez Ogińskiego „Pożegnanie ojczyzny”[63].

Jednocześnie podczas pokazu uchylono nakazy Zygmunta Wiśniewskiego dotyczące„żydłaczenia” w odcinku Opowieść trzecia. Prokuratur, zmiany nazwiska postaci profesora Eisenschwitza z odcinka Opowieść czwarta. Małgorzata oraz przywołania nazwiska Andrzeja Wajdy w filmie Opowieść pierwsza. Kto ty jesteś. Zalecenia po październikowej kolaudacji były jednak znacznie ostrzejsze i bardziej wielowymiarowe. Można przy tym stwierdzić, że gdyby Filipski wprowadził do filmów zalecenia wydane w 1982 roku przez Zygmunta Wiśniewskiego (które przecież nie były znacznymi ingerencjami w materiał filmowy), cykl Kto ty jesteś miałby otwartą drogę na ekrany i z dużym prawdopodobieństwem zostałby wyemitowany w 1983 roku. Jednocześnie po omówionym wyżej pokazie filmowi przyznano II kategorię artystyczną oraz zdecydowano, że po wprowadzeniu zmian Kto ty jesteś będzie emitowany w II Programie TVP, a także zalecono, by w związku z osobistym charakterem zrealizowanych przez Filipskiego filmów przygotowano „emisję wraz z oprawą publicystyczną, na którą złoży się rozmowa dziennikarza (Z. Kałużyńskiego, w nawiązaniu do znanego programu, w którym wystąpił Kałużyński i Filipski) z reżyserem”[64]. Tym samym dokończenie produkcji nad cyklem powierzono Zespołowi Filmowemu „Profil” (stąd prawdopodobnie obecność na kolaudacji Bohdana Poręby)[65].

Czy Filipski miał zamiar wprowadzać zalecenia pokolaudacyjne? Odpowiedzią na to pytanie jest pismo Zygmunta Wiśniewskiego do pułkownika Władysława Korczaka z 9 marca 1984 roku. Wiśniewski ponownie obejrzał filmy z cyklu Kto ty jesteś i stwierdził, że Filipski wprowadził zalecenia z kolaudacji dość wybiórczo. Poprawił jedynie filmy Opowieść trzecia. Prokurator, Opowieść czwarta. Małgorzata oraz Opowieść pierwsza. Kto ty jesteś. W przypadku filmu Opowieść druga. Stary Wiśniewski „nie stwierdził żadnej zmiany w stosunku do wersji kolaudacyjnej”[66]; taka sama sytuacja miała miejsce w przypadku filmu Opowieść piąta. Ksiądz. Dwa dni później Wiśniewski informował również Korczaka o przeglądzie dwóch odcinków przez towarzysza Waldemara Świrgonia, najmłodszego sekretarza KC PZPR w historii tej partii, który w połowie lat 80. kierował Wydziałem Kultury. Po tej projekcji uznano, że film Opowieść druga. Stary „nie będzie emitowany”[67].

Ostatni dokument na temat cyklu Kto ty jesteś to pochodząca z lipca 1987 roku notatka służbowa podsumowująca wszystkie działania związane z filmami od momentu jego skierowania do produkcji, czyli od stycznia 1981 roku. Niepodpisany autor dokumentu stwierdza, że „do tej pory nie została zakończona i rozliczona finansowo produkcja. Telewizja zapłaciła 80% kosztów, filmy nie posiadają kopii emisyjnych, istnieją tylko kopie robocze o licznych wadach technicznych (rysy, nieostrości). Naczelna Redakcja Telewizyjnych Filmów Fabularnych posiada na kasetach VCR zarejestrowane cztery odcinki”[68].

Walki z Zamachem stanu

Równolegle z pracami mającymi na celu wprowadzanie zmian i przygotowanie do emisji cyklu Kto Ty jesteś, Telewizja musiała również rozwiązać sprawę innej produkcji sygnowanej nazwiskiem Ryszarda Filipskiego – serialowej wersji Zamachu stanu. Chociaż skierowanie tej pozycji do produkcji nastąpiło 8 stycznia 1981 roku, jeszcze w okresie funkcjonowania Zespołu Filmowego „Kraków”[69], w tym czasie Telewizja tylko zaakceptowała 6 scenopisów odcinków telewizyjnych, mających być rozszerzoną wersją filmu wzbogaconą o niewykorzystane sceny aktorskie oraz dodatkowe materiały dokumentalne. W 1982 roku, w związku z tym, że zespół Filipskiego nie został reaktywowany, produkcję przejął Zespół „Iluzjon”, przy czym, jak informował p.o. Zastępcy Dyrektora Programu I TVP, Jerzy Kowalski, jego kierownictwo „zdystansowało się od opieki merytorycznej i artystycznej nad tym filmem”[70], przez co opieka nad produkcją Zamachu stanu została przeniesiona do Przedsiębiorstwa Realizacji Filmów „Zespoły Filmowe”. Na tę zmianę oraz rezygnację „Iluzjonu” z firmowania serialu wpływ miała postawa reżysera, który po raz kolejny nie reagował na liczne zalecenia kolaudacyjne kierowane pod adresem jego produkcji oraz odmawiał kontaktu z telewizyjnymi decydentami.

Owych zaleceń kolaudacyjnych kierownictwo ZF „Iluzjon” otrzymało całkiem sporo (na marginesie: nie wiadomo, czy reżyser serialu zapoznał się z nimi). Część z nich miała znaczenie czysto techniczne – członkowie komisji kolaudacyjnej postulowali wprowadzenie napisów informujących o personaliach i stanowiskach postaci pojawiających się w serialu najczęściej oraz wykorzystanie „wstępnych partii dokumentalnych poszczególnych odcinków dla wprowadzenia widza w wydarzenia historyczne, o których opowiada serial”[71] (pierwsze z tych zaleceń zostało wprowadzone). Z licznymi zarzutami spotkała się również scena zebrania Komunistycznej Partii Polski z trzeciego odcinka – jej członkami Filipski i Gontarz uczynili w większości Żydów, co miało „ośmieszać ruch komunistyczny”[72]. Najwięcej oporów wśród kolaudantów wzbudził jednak ostatni – piąty – odcinek zatytułowany Zmierzch[73]. W tym odcinku kwestionowano obszerny, bo niespełna pięciominutowy montaż materiałów archiwalnych, prezentujących dojście do władzy Adolfa Hitlera, kult zbudowany wokół jego osoby, wzrastające zbrojenia, defilady itp. oraz jeszcze dłuższą, bo niespełna siedmiominutową, sekwencję archiwaliów przedstawiających pogrzeb Józefa Piłsudskiego. Zastrzeżenia wzbudziła również, następująca po fragmencie „hitlerowskim”, scena rozmowy uczestniczącego w procesie brzeskim sędziego Stanisława Leszczyńskiego (Wacław Ulewicz) z polskim księdzem pełniącym swoją posługę w Niemczech (Wirgiliusz Gryń), która została nakręcona specjalnie na potrzeby telewizyjnej wersji. Sędzia stracił pracę po złożeniu votum separatum we wspomnianym procesie, zaś czas wolny wykorzystuje na podróże. Ksiądz jest jego przyjacielem, Leszczyński odwiedza go, chcąc zorientować się, jak wygląda życie w kraju przedzierzgającym się powoli w państwo totalitarne. Między dwoma bohaterami wywiązuje się następujący dialog:

LESZCZYŃSKI: A tu przyjechałem zobaczyć z bliska owoce naszej zagranicznej polityki.

KSIĄDZ: Tu zobaczysz owoce polityki całego świata. Niemcy przygotowują szybko środki ekspansji politycznej, co odczuwamy na własnej skórze. Powróciły stare metody wynaradawiania Polaków przez użycie przemocy. Jeżeli Europa nie ma być w przyszłości sterowana przez Berlin, naród polski musi zdobyć warunki szybkiego rozwoju. Gdyby Polacy stanowili odpowiednią siłę polityczną, byliby partnerem dla Rosji. A w ten sposób ekspansję polityczną Niemiec wyhamowanoby.

LESZCZYŃSKI: A jak to uczynić? W umysłach Polaków ugruntowane jest przekonanie, że głównym niebezpieczeństwem naszego bytu narodowego jest Rosja i że walka z nią jest podstawą walki o byt i przyszłość narodu.

W gruncie rzeczy scenę tę należy traktować jako kuriozalną – oto katolicki ksiądz, działający na terenie III Rzeszy, otwarcie opowiada się za sojuszem ze Związkiem Radzieckim i to w tym układzie politycznym widzi rachunek dla Polski. Ze względu na wydźwięk i znaczenie fragment ten powinien raczej znaleźć się w którejś z części cyklu Kto Ty jesteś. Zwłaszcza że, jak zauważali redaktorzy telewizyjni, został on „wprowadzony bez akceptacji scenariuszowej redakcji”[74]. Tak samo zresztą jak scena, która następowała po zacytowanym wyżej dialogu, a która była zapisem rozmowy sędziego Leszczyńskiego z Romanem Dmowskim, oraz sekwencja przedstawiająca pogrzeb Romana Dmowskiego (przy czym istotny wydaje się dopisek, że ani w kinowej wersji, ani w pozostałych czterech odcinkach serialowego Zamachu… postać Romana Dmowskiego w ogóle się nie pojawia). O ile scena z księdzem znalazła się w tej wersji serialu, która zachowała się w archiwach telewizyjnych i w 2011 roku została wyemitowana na kanale TVP Historia, o tyle dwa wspomniane wyżej fragmenty w ostatecznej wersji produkcji się nie znalazły, a ze względu na to, że nie figurowały również w zatwierdzonych wcześniej scenariuszach, niemożliwe jest odtworzenie ich kształtu. Można tylko domyślać się, że ze względu na światopoglądowe fascynacje Filipskiego, przywódca endecji przedstawiony byłby jako bohater pozytywny.

Po przejrzeniu materiałów archiwalnych dotyczących serialu Zamach stanu, które znajdują się w archiwum Telewizji Polskiej, można śmiało wysunąć hipotezę, że kierownictwo telewizji, wysuwając żądania ingerencji w materiał Filipskiego, opierało się m.in. na piśmie Jerzego Bossaka z 4 stycznia 1983 roku. Jego zastrzeżenia doskonale korespondują z powyższymi zaleceniami kolaudacyjnymi. Nie dosyć na tym. Bossak uznał serial za „kompromitujący” oraz zapytywał:

Czy istotnie zależy nam na tym, by, napomykając wprawdzie, że Piłsudski był za młodu pepesowcem i patriotą, wykazać, że były socjalista i patriota przerodził się z biegiem lat w głupiego i krwawego stupajkę, sprawującego rządy oparte na terrorze i nawet na zbrodniach? Czy uznajemy, że jego pozytywnym przeciwieństwem jako patriota, polityk, moralista i historiozof, był Roman Dmowski? (…) Młody widz dobrze sobie tę lekcję zapamięta. Dowie się, że Piłsudski, sanacja i BBWR to tyle co korupcja, karierowiczostwo, dorobkiewiczostwo, marazm gospodarczy, czas, w którym tylko wielcy obszarnicy cieszyli się prawami, a patrioci wszelkiej maści byli ofiarami terroru, a nawet padali ofiarą zbrodni[75].

Na marginesie warto dodać, że owe „karierowiczostwo” piłsudczyków doskonale – w zamyśle autorów – ilustruje scena z odcinka 2, również nakręcona wyłącznie na potrzeby serialu, będąca zapisem rozmowy generała Wojska Polskiego (Tadeusz Pluciński) z jego kolegą Stasiem (Witold Pyrkosz). Brzmi ona następująco:

GENERAŁ: Udała nam się legionowa rocznica, co Stasiu?

STASIO: Udała nam się, panie generale.

GENERAŁ: Tak, a ty, Stasiu, teraz gdzie, bo zapomniałem?

STASIO: W Zakładzie Oczyszczania Miasta, panie generale.

GENERAŁ: Słusznie, słusznie. Trzeba czyścić. Wszystko czyścić. Komendant całą Polskę czyści. I nie narzekam.

STASIO: Ja też nie narzekam, panie generale.

GENERAŁ: Tak, tak, Stasiu, razem żeśmy tę Polskę dźwigali.

STASIO: Dźwigaliśmy, panie generale. Tylko że pan generał chwycił tę Polskę za cycki, to ma mliko. A ja ją podsadzałem za dupę, to mam gówno.

Bossak utyskiwał również, że serial nie daje informacji o rozwoju Polski za rządów sanacji i jej osiągnięciach, pomija budowę portu i miasta Gdynia oraz Centralnego Okręgu Przemysłowego, zaś inscenizacja sekwencji zamachu majowego podszyta jest przekłamaniami, bowiem, jak argumentował, „w sumie odnieść jednak można wrażenie, że zamach pociągnął za sobą tysiące zabitych. Jak wiadomo, zginęło plus minus 200 osób, a rannych było 1000. Czy to mało? Nie! Ale informacja winna być rzetelna, tzn. nie sugerująca skali wydarzeń większej niż to było w istocie”[76].

Wszystkie wyżej wymienione zastrzeżenia zostały w przypadku Zamachu stanu wprowadzone częściowo, tak samo jak w przypadku Kto Ty jesteś. Wydaje się jednak, że przeciągająca się realizacja dwóch produkcji Filipskiego była dla Telewizji Polskiej na tyle dużym kłopotem, że przynajmniej jedną z nich chciano zakończyć pozytywnym efektem, czyli wprowadzeniem jej na ekrany telewizyjne. I znaleziono wyjście z sytuacji – serial został skierowany do produkcji po raz drugi 3 października 1985 roku, dla wykonania niezbędnych prac montażowych[77]. Pracom tym ponownie patronował Zespół Filmowy „Iluzjon”, a według sprawozdania kierownika produkcji zostały one zakończone 30 czerwca 1986 roku, przy czym gotowy serial został ponownie skolaudowany 18 kwietnia 1986 roku[78]. W archiwach nie zachował się zapis tej kolaudacji, ale można domniemywać, że podczas tego przeglądu serial został przyjęty. Premierowo wyemitowany został 12 maja 1987 roku. Autorzy nielicznych recenzji serialu byli podzieleni – ci krytycy, którzy serial oceniali negatywnie, zarzucali Filipskiemu i Gontarzowi przeprowadzenie niepopartej psychologicznie karykatury postaci Józefa Piłsudskiego[79] oraz liczne zafałszowania historyczne[80]. Światopoglądowi stronnicy autorów (jak na przykład Janusz Skwara) podnosili w kontrze, że w Zamachu stanu chodzi o „poszanowanie istotnych wartości tradycji i historii, bez których nie ma prawidłowego rozwoju społeczeństwa”[81].

Zakończenie

We wstępie niniejszego tekstu napisałem, że działalność Zespołu Filmowego „Kraków” trwała tylko nieco ponad rok. Ale czy na pewno? Oczywiście, zespół został formalnie zlikwidowany pod koniec kwietnia 1981 roku, ale prace nad realizowanymi tam produkcjami w pewien sposób przedłużyły żywot zespołu o kolejnych kilka lat. Być może za symboliczne zamknięcie działalności „Krakowa” należy uznać maj 1987 roku, kiedy to Telewizja Polska wyemitowała serialową wersję Zamachu stanu, rozpoczętą w zespole Ryszarda Filipskiego. Być może jednak dziedzictwo nie tyle „Krakowa”, co myśli i politycznej postawy kierownika artystycznego istnieje nadal.

Dopóki Filipski żył, wracało ono co pewien czas. W 2011 roku, nakładem Oficyny Wydawniczej „Aurora”, wydana została publikacja „Krajobraz po Grunwaldzie” Ryszarda Filipskiego. Na okładce książki widnieje postać w krzyżackim płaszczu, obok niej zaś znajduje się tekst: „Rzecz całkowicie niepoprawna politycznie wbrew interesom niemieckim w Polsce”. Książka zawiera również płytę DVD ze zrealizowanym w 1972 roku filmem Timeo danaos oraz dokręconą do niego współcześnie klamrą. We wstępie Ryszard Filipski wyciąga mapę Europy z okrojonymi granicami Polski, twierdząc, że znajduje się ona w niemieckiej encyklopedii. Określa Niemcy mianem „IV Rzeszy”, w zakończeniu zaś zapewnia: „Nienawidzili nas, nienawidzą, nienawidzić będą. Taka ich germańska natura. Dlatego boję się… boję się, czy to nie kolejne pożegnanie ojczyzny”. Być może więc żywot Zespołu Filmowego „Krakowa” i z nim związanego spojrzenia na historię i rzeczywistość nie zamyka się w suchych, administracyjnych datach powołania i likwidacji tej instytucji.

 

Artykuł jest częścią grantu Narodowego Centrum Nauki Kino polskich „zespołów partyjnych” w latach 1977-1991 (decyzja nr 2019/35/N/HS2/02161).

Bibliografia

Publikacje zwarte:

Brzostek Błażej, PRL: propaganda czy polityka historyczna? [w:] Polityka czy propaganda? PRL wobec historii, Warszawa 2009.

Czechowska Jadwiga, Szałagan Alicja (red.), Współcześni polscy pisarze i badacze literatury. Słownik bibliograficzny. Tom 8, Ste-V, Warszawa 2003.

Habielski Rafał, Przeszłość i pamięć historyczna w życiu kulturalnym PRL [w:] Polityka czy propaganda? PRL wobec historii, Warszawa 2009.

Janicka Bożena (red.), Filmowcy. Polskie kino według jego twórców, Warszawa 2009.

Krajewski Andrzej, Między współpracą a oporem. Twórcy kultury wobec systemu politycznego PRL (1975-1980), Warszawa 2004.

Szczerba Jacek, Jerzy Hoffman. Po mnie choćby „Potop”, Warszawa 2015.

Artykuły w czasopismach:

Dipont Małgorzata, Karabiny, „Życie Warszawy” 1982, nr 265.

Duriasz Józef, Komunizm? Narodowy?, „Tygodnik Solidarność”, 1981, nr 9.

Filipski Ryszard, „Wyrosłem z tej ziemi i tej ziemi wszystko chce oddać”, rozm. przepr. E. Boczek, „Rzeczywistość” 1981, nr 1.

Filipski Ryszard, Twórca „Zamachu stanu” o sobie, ludziach i filmie, rozm. przepr. R. Sas, „Dziennik Łódzki” 1981, nr 77.

Kobyliński Szymon, Była okazja, „Polityka” 1987, nr 26.

Mętrak Krzysztof, SOS, „Express Wieczorny” 1982, nr 221.

Nowakowski Jerzy Marek, Piłsudski w czerni i w kolorze, „Tygodnik Polski” 1987, nr 24.

Nowe zespoły filmowe, „Zapis” 1980, nr 15.

Skwara Janusz, Powrót Filipskiego, „Ekran” 1987, nr 26.

Wiśniewski Cezary, Karabiny, „Sztandar Młodych” 1982, nr 198.

Zagroba Bogdan, Za dużo dysonansów, „Film” 1982, nr 38.

Materiały archiwalne:

[Pismo Andrzeja Wajdy do Józefa Tejchmy z 19 marca 1981 roku], AAN-WKKCPZPR, sygn. LVI-1210.

[Pismo Czesława Petelskiego, Bohdana Poręby i Ryszarda Filipskiego do Biura Politycznego KC PZPR z 27 kwietnia 1981 roku], AAN-WKKCPZPR, sygn. LVI-1210.

[Pismo do Zarządu Koła SFP, Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność”, Komi-tetu Zakładowego PZPR przy Komitecie ds. Radia i TV z 27 kwietnia 1981 roku], ODiZP-TVP, sygn. 2465/61, t. 1.

[Pismo Jerzego Kowalskiego z dnia 22 sierpnia 1985 roku w sprawie serialu Zamach stanu], ODiZP-TVP, sygn. 1970/33, tom 6.

[Pismo Michała Misiornego z dnia 22 kwietnia 1983 roku w sprawie zaleceń kolaudacyjnych do serialu Zamach stanu], ODiZP-TVP, sygn. 1970/33, tom 3.

[Pismo Witolda Figlewskiego do PRF „Zespoły Filmowe” z 9 stycznia 1982 roku], ODiZP-TVP, sygn. 2465/61, t. 1.

[Pismo Władysława Korczaka z 11 lipca 1983 roku], ODiZP-TVP, sygn. 2465/61, t. 1.

[Pismo Zygmunta Wiśniewskiego do Jerzego Bajdora z 23 grudnia 1981 roku], ODiZP-TVP, sygn. 2465/61, t. 1.

[Pismo Zygmunta Wiśniewskiego do Jerzego Bajdora z 30 grudnia 1982 roku], ODiZP-TVP, sygn. 2465/61, t. 1.

[Pismo Zygmunta Wiśniewskiego do Jerzego Bajdora z 30 stycznia 1981 roku], ODiZP-TVP, sygn. 2465/61, t. 1.

[Pismo Zygmunta Wiśniewskiego do Władysława Korczaka z 11 marca 1984 roku], ODiZP-TVP, sygn. 2465/61, t. 1.

[Pismo Zygmunta Wiśniewskiego do Władysława Korczaka z 9 marca 1984 roku], ODiZP-TVP, sygn. 2465/61, t. 1.

[Pismo Zygmunta Wiśniewskiego z dnia 12 stycznia 1983 roku w sprawie serialu Zamach stanu], ODiZP-TVP, sygn. 1970/33, tom 3.

Bossak Jerzy, W związku z serialem „Zamach stanu”, ODiZP-TVP, sygn. 1970/33, t. 3.

Filipski Ryszard, Ciuchy historii. Scenopis filmu telewizyjnego, AFINA, sygn. S-34512.

Filipski Ryszard, Król szczur. Scenopis filmu telewizyjnego, AFINA, sygn. S-34513.

Filipski Ryszard, Wytłumacz mi stary. Scenopis filmu telewizyjnego, AFINA, sygn. S-34514.

Informacja o sytuacji w środowisku filmowym, AAN-WKKCPZPR, sygn. LVI-443.

Karty filmów skierowanych do rozpowszechniania od E do Ł 1977-1989, ADOiP-ZPPF, sygn. 1209.

Notatka służbowa dotycząca cyklu filmów telewizyjnych pt. „Kto ty jesteś” w reżyserii Ryszarda Filipskiego, ODiZP-TVP, sygn. 2465/61, t. 1.

Porozumienie między Ministerstwem Kultury i Sztuki a Stowarzyszeniem Filmowców Polskich zawarte dnia 23 stycznia 1981 roku, AAN-WKKCPZPR, sygn. LVI-1701.

Protokół z posiedzenia kolaudacyjnego nad filmem „Kto ty jesteś” w reżyserii Ryszarda Filipskiego, ODiZP-TVP, sygn. 2465/61, t. 1.

Sprawozdanie organizacyjno-ekonomiczne z realizacji uzupełniających prac montażowych filmu TV „ZAMACH STANU” w reżyserii Ryszarda FILIPSKIEGO, ODiZP-TVP, sygn. 1970/33, t. 5.

Stenogram z posiedzenia Komisji Kolaudacyjnej Filmów Fabularnych w dniu 6. listopada 1981 r., AFINA, sygn. A-344, poz. 282.

Stenogram z posiedzenia Komisji Kolaudacyjnej Filmów Fabularnych odbytego w dniu 29.XII.1981 r., AFINA, sygn. A-344, poz. 289.

Wiśniewski Zygmunt, Notatka w sprawie serii filmów telewizyjnych Ryszarda Filipskiego pt. „Kto ty jesteś”, ODiZP-TVP, sygn. 2465/61, t. 1.

Wiśniewski Zygmunt, Uwagi redakcyjne, ODiZP-TVP, sygn. 2465/61, t. 1.

Wyciąg z protokołu kolaudacyjnego cyklu filmów Ryszarda Filipskiego pt. „Kto ty jesteś”, ODiZP-TVP, sygn. 2465/61, t. 1.

Źródła internetowe:

Wydałem na siebie wyrok – Ryszard Filipski w wywiadzie sprzed 20 lat, https://politykapolska.eu/2019/07/19/wydalem-na-siebie-wyrok-r-filipski-w-wywiadzie-sprzed-20-lat/ [dostęp: 30.07.2024].

Short life? The production activities of the “Krakow” Film Unit

Abstract

The article describes the activities of one of the shortest-lived Polish film units – ‘Cracow’, whose artistic director was Ryszard Filipski actor and director. The description of the few achievements of this unit is also a contribution to outlining the political and environmental mechanisms during the Carnival of ‘Solidarity’ and martial law.

Keywords

film units, The Carnival of ‘Solidarity’, martial law, national communism, Ryszard Filipski

Biogram

Jarosław Grzechowiak – doktor nauk humanistycznych w zakresie filmoznawstwa specjalizujący się w historii filmu polskiego. Wykładowca Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera oraz Uniwersytetu Łódzkiego. W latach 2018-2022 pracownik Filmoteki Narodowej – Instytutu Audiowizualnego. Współautor książki Rozpowszechnianie filmów w Polsce Ludowej w latach 1944-1956, autor artykułów publikowanych m.in. w „Kinie” i „Kwartalniku Filmowym”. Organizator przeglądów i wydarzeń filmowych. Współpracował m.in. z Zachętą – Narodową Galerią Sztuki, Muzeum Kinematografii w Łodzi czy Lubuskim Latem Filmowym.

 

[1]
Komentując tę decyzję na łamach bezdebitowego czasopisma „Zapis”, autor notatki sugerował także, że w najbliższym czasie powstanie kolejny zespół filmowy, tym razem kierowany przez Mie-czysława Waśkowskiego (Por. Nowe zespoły filmowe, „Zapis” 1980, nr 15, s. 140).

[2]
Jacek Szczerba w rozmowie z Hoffmanem przytacza charakterystykę reżysera sporządzoną przez III Departament MSW. Czytamy w niej: „Nie znosi, nie toleruje takich twórców jak Bohdan Poręba, Jerzy Grzymkowski, Henryk Bielski, Ryszard Filipski, Ewa i Czesław Petelscy, Mieczysław Waśkowski” (J. Szczerba, Jerzy Hoffman. Po mnie choćby „Potop”, Wydawnictwo Agora, Warszawa 2015, s. 303).

[3]
Aktualne problemy kinematografii, AAN-KCPZPR, sygn. 982/57, k. nlb, cyt. za: A. Krajewski, Między współpracą a oporem. Twórcy kultury wobec systemu politycznego PRL (1975-1980), Wydawnictwo Trio, Warszawa 2004, s. 66.

[4]
Por. Współcześni polscy pisarze i badacze literatury. Słownik bibliograficzny. Tom 8, Ste-V, red. J. Czachowska, A. Szałagan, Warszawa 2003, s. 81.

[5]
Warto jednak dodać, że dwa ostatnie monodramy zostały w 1972 zarejestrowane na taśmie jako filmy telewizyjne: Ciuchy historii (Opowieść pierwsza. Kto ty jesteś) i Timeo danaos. Reżyserem obu produkcji był Ryszard Filipski. On również pojawia się na ekranie w filmie Timeo danaos, w Ciuchach… monodram wygłasza Tadeusz Kwinta. Filmy zostały zrealizowane przez Zakład Produkcji Filmów Telewizyjnych Telewizji Polskiej.

[6]
Materiały przechowuje Archiwum Filmoteki Narodowej – Instytutu Audiowizualnego w Warszawie [stan na 30.07.2024].

[7]               Materiały przechowuje Archiwum Filmoteki Narodowej – Instytutu Audiowizualnego w Stryko-wie [stan na 30.07.2024].

[8]
B. Brzostek, PRL: propaganda czy polityka historyczna?, [w:] Polityka czy propaganda? PRL wobec historii, Muzeum Historii Polski, Warszawa 2009, s. 75.

[9]
R. Habielski, Przeszłość i pamięć historyczna w życiu kulturalnym PRL, [w:] Polityka czy propaganda? PRL wobec historii, red. P Skibiński, T. Wiścicki, Muzeum Historii Polski, Warszawa 2009, s. 105.

[10]
Wydałem na siebie wyrok – Ryszard Filipski w wywiadzie sprzed 20 lat, https://politykapolska.eu/2019/07/19/wydalem-na-siebie-wyrok-r-filipski-w-wywiadzie-sprzed-20-lat/ [dostęp: 03.11.2020].

[11]
W wersji wystawianej w Teatrze „eref-66” tekst nosił tytuł Timeo Danaos – rzecz o Polakach i Niemcach od u po dzień dzisiejszy”. Por. „Dziennik Polski” 1971, nr 30, s.4.

[12]
J. Duriasz, Komunizm? Narodowy?, „Tygodnik Solidarność” 1981, nr 9, s. 15.

[13]
[Pismo Zygmunta Wiśniewskiego do Jerzego Bajdora z 30 stycznia 1981 roku], Ośrodek Dokumentacji i Zbiorów Programowych TVP S.A. (dalej: ODiZP-TVP), sygn. 2465/61, t. 1, k. nlb.

[14]
Z. Wiśniewski, Uwagi redakcyjne, ODiZP-TVP, sygn. 2465/61, t. 1, k. nlb.

 

[15]
Filmowcy. Polskie kino według jego twórców, red. Bożena Janicka, Stowarzyszenie Filmowców Polskich, Warszawa 2009, s. 174.

[16]
Porozumienie między Ministerstwem Kultury i Sztuki a Stowarzyszeniem Filmowców Polskich zawarte dnia 23 stycznia 1981 roku, Archiwum Akt Nowych, zespół Wydziału Kultury KC PZPR (dalej: AAN-WKKCPZPR), sygn. LVI-1701, k. 2. Podobne tezy znalazły się w manifeście Komitetu Ocalenia Kinematografii, również utworzonego na fali „karnawału »Solidarności«”, którym kierowali Andrzej Wajda i Jerzy Kawalerowicz. Celem Komitetu, powołanego dla uzdrowienia sytuacji w kinematografii na wszystkich polach, było m.in. uzyskanie niezależności dla zespołów filmowych oraz możliwości kierowania do produkcji filmów przez kierowników zespołów bez uzyskania zgody szefa kinematografii.

[17]
[Pismo Czesława Petelskiego, Bohdana Poręby i Ryszarda Filipskiego do Biura Politycznego KC PZPR z 27 kwietnia 1981 roku], AAN-WKKCPZPR, sygn. LVI-1210, k. nlb.

[18]
Tamże.

[19]
Tamże.

[20]
Tamże.

[21]
Tamże. Na marginesie warto zauważyć, że podjęta została próba przywrócenia Zespołu Filmowego „Kraków”, co nie pozostało bez odpowiedzi Stowarzyszenia Filmowców Polskich. W liście do ministra Józefa Tejchmy z 19 marca 1981 roku prezes SFP pisał: „Prezydium SFP (…) wyraża swój zdecydowany protest przeciwko jakimkolwiek próbom powołania 9. Zespołu Filmowego pod kierownictwem Ryszarda Filipskiego. Nie możemy zgodzić się na powierzenie Zespołów ludziom nie posiadającym mandatu zaufania twórców filmowych”. ([Pismo Andrzeja Wajdy do Józefa Tejchmy z 19 marca 1981 roku], AAN-WKKCPZPR, sygn. LVI-1210, k. nlb.).

[22]
R. Filipski, Twórca „Zamachu stanu” o sobie, ludziach i filmie, rozm. przepr. R. Sas, „Dziennik Łódzki” 1981, nr 77, s. 6.

[23]
R. Filipski, „Wyrosłem z tej ziemi i tej ziemi wszystko chcę oddać”, rozm. przepr. E. Boczek, „Rzeczywistość” 1981, nr 1, s. 9.

[24]
Informacja o sytuacji w środowisku filmowym, AAN-WKKCPZPR, sygn. LVI-443, k. 2-3.

[25]              Tamże, k. 3.

[26]              Tamże, k. 3.

[27]
Stenogram z posiedzenia Komisji Kolaudacyjnej Filmów Fabularnych w dniu 6. listopada 1981 r., Archi-
wum Filmoteki Narodowej – Instytutu Audiowizualnego (dalej: AFINA), sygn. A-344, poz. 282, k. 2.

[28]
Tamże, k. 3.

[29]
Tamże, k. 4.

[30]
Tamże, k. 9.

[31]
Tamże, k. 5.

[32]
Tamże, k. 7.

[33]
Tamże, k. 14.

[34]
Por. B. Zagroba, Za dużo dysonansów, „Film” 1982, nr 38, s. 7; K. Mętrak, SOS, „Express Wieczorny” 1982, nr 221; C. Wiśniewski, Karabiny, „Sztandar Młodych” 1982, nr 198.

[35]
M.in. Małgorzata Dipont pisała, iż film Podgórskiego „pozostaje tylko kolejną ilustracją tamtego czasu” (M. Dipont, Karabiny, „Życie Warszawy” 1982, nr 265, s. 7).

[36]
[Pismo do Zarządu Koła SFP, Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność”, Komitetu Zakładowego PZPR przy Komitecie ds. Radia i TV z 27 kwietnia 1981 roku], ODiZP-TVP, sygn. 2465/61, t. 1, k. nlb. Tu akurat autorzy pisma nie zauważyli, że Jerzy Peltz, jeśli wierzyć cytowanym wcześniej recenzjom scenariusza, postulował przyjęcie ich z poprawkami.

[37]
Tamże.

[38]
Tamże.

[39]
Tamże.

[40]
Z. Wiśniewski, Notatka w sprawie serii filmów telewizyjnych Ryszarda Filipskiego pt. „Kto ty jesteś”, ODiZP-TVP, sygn. 2465/61, t. 1, k. 1.

[41]
Por. Karty filmów skierowanych do rozpowszechniania od E do Ł 1977-1989, Archiwum Dokumentacji Osobowej i Płacowej w Milanówku, zespół Zespoły Polskich Producentów Filmowych (dalej: ADOiP-ZPPF), sygn. 1209, k. 139.

[42]
[Pismo Zygmunta Wiśniewskiego do Jerzego Bajdora z 23 grudnia 1981 roku], ODiZP-TVP, sygn. 2465/61, t. 1, k. nlb. Warto zauważyć, że w pierwszych dniach stanu wojennego, mimo trudnych warunków, odbywały się kolaudacje filmów kinowych. Przykładem jest posiedzenie dotyczące oceny filmu Limuzyna Daimler-Benz (1981; reż. Filip Bajon), które odbyło się 29 grudnia 1981 roku. Wzięli w niej udział między innymi: Aleksander Jackiewicz, profesor Henryk Jankowski, Lesław Bajer, pułkownik Wacław Lang, Andrzej Wajda i Mieczysław Waśkowski oraz przedstawiciele Zespołu „Tor”, w którym film był produkowany, kierownik literacki Witold Zalewski. Na kolaudacji obecny był również reżyser Filip Bajon, a przewodniczyła jej Daniela Czarska. (Por. Stenogram z posiedzenia Komisji Kolaudacyjnej Filmów Fabularnych odbytego w dniu 29.XII.1981 r., AFINA, sygn. A-344, poz. 289).

[43]
[Pismo Witolda Figlewskiego do PRF „Zespoły Filmowe” z 9 stycznia 1982 roku], ODiZP-TVP, sygn. 2465/61, t. 1, k. nlb.

[44]
[Pismo Zygmunta Wiśniewskiego do Jerzego Bajdora z 30 grudnia 1982 roku], ODiZP-TVP, sygn. 2465/61, t. 1, k. 1.

[45]
Por. R. Filipski, Król szczur. Scenopis filmu telewizyjnego, AFINA, sygn. S-34513, s. 50-52, 55.

[46]
Por. R. Filipski, Wytłumacz mi stary. Scenopis filmu telewizyjnego, AFINA, sygn. S-34514, s. 38.

[47]
Por. R. Filipski, Ciuchy historii. Scenopis filmu telewizyjnego, AFINA, sygn. S-34512, s. 30.

[48]
Z. Wiśniewski, Notatka w sprawie serii filmów telewizyjnych Ryszarda Filipskiego pt. „Kto ty jesteś”, dz. cyt, k. 2.

[49]
[Pismo Władysława Korczaka z 11 lipca 1983 roku], ODiZP-TVP, sygn. 2465/61, t. 1, k. nlb.

[50]
Tamże.

[51]             
Protokół z posiedzenia kolaudacyjnego nad filmem „Kto ty jesteś” w reżyserii Ryszarda Filipskiego,
ODiZP-TVP, sygn. 2465/61, t. 1.

[52]
Tamże, k. 3.

[53]
Tamże, k. 5. Warto dodać, że w scenopisie Małgorzaty pojawia się profesor Politechniki Warszawskiej o nazwisku Wańkowski, być może więc Czałbowskiemu chodziło o to nazwisko, znane z materiału literackiego.

[54]
Tamże, k. 7.

[55]
Tamże, k. 6.

[56]
Tamże, k. 8.

[57]
Tamże, k. 9.

[58]
Tamże, k. 10.

[59]
Tamże, k. 12.

[60]
Tamże, k. 13.

[61]
Tamże.

[62]
Tamże, k. 14.

[63]
Wyciąg z protokołu kolaudacyjnego cyklu filmów Ryszarda Filipskiego pt. „Kto ty jesteś”, ODiZP-TVP, sygn. 2465/61, t. 1, k. 1.

[64]
Tamże, k. 2. Chodzi o program Sam na sam oraz dyskusję Kałużyńskiego z Filipskim będącą tematem jednego z odcinków programu emitowanego pod koniec lat 70.

[65]
Por. Tamże, k. nlb.

[66]
[Pismo Zygmunta Wiśniewskiego do Władysława Korczaka z 9 marca 1984 roku], ODiZP-TVP, sygn.2465/61, t. 1, k. nlb.

[67]
[Pismo Zygmunta Wiśniewskiego do Władysława Korczaka z 11 marca 1984 roku], ODiZP-TVP, sygn.2465/61, t. 1, k. nlb.

[68]
Notatka służbowa dotycząca cyklu filmów telewizyjnych pt. „Kto ty jesteś” w reżyserii Ryszarda Filipskiego, ODiZP-TVP, sygn. 2465/61, t. 1, k. nlb.

[69]
[Pismo Jerzego Kowalskiego z dnia 22 sierpnia 1985 roku w sprawie serialu Zamach stanu], ODiZP-TVP, sygn. 1970/33, tom 6, k. nlb. Z dokumentów zamieszczonych we wspomnianej teczce wynika, że wstępne skierowanie do produkcji nastąpiło w grudniu 1980 roku.

[70]
Tamże.

[71]
[Pismo Michała Misiornego z dnia 22 kwietnia 1983 roku w sprawie zaleceń kolaudacyjnych do serialu Zamach stanu], ODiZP-TVP, sygn. 1970/33, tom 3, k. nlb.

[72]
„ZAMACH STANU”, ODiZP-TVP, sygn. 1970/33, tom 3, k. 2. Warto dodać, że w ekranowej wersjiznajduje się tylko początek tej sceny, ukazujący przybycie na zebranie posła Adolfa Warskiego (Wiktor Grotowicz).

[73]
Na marginesie warto nadmienić, że pierwotnie poszczególne odcinki Zamachu stanu nosiły tytuły: Będziecie strzelać chłopcy?, Belweder, Twierdza brzeska, Pałac Paca, Biły mu wszystkie dzwony. Tytuły odcinków od drugiego do piątego zostały dopisane ręcznie. Por. karty tytułowe scenopisów serialu Zamach stanu, ODiZP-TVP, sygn. 1970/33, tom 3, k. nlb.

[74]
[Pismo Zygmunta Wiśniewskiego z dnia 12 stycznia 1983 roku w sprawie serialu Zamach stanu], ODiZP-TVP, sygn. 1970/33, tom 3, k. nlb.

[75]
J. Bossak, W związku z serialem „Zamach stanu”, ODiZP-TVP, sygn. 1970/33, t. 3, k. 2.

[76]
Tamże, k. 3.

[77]
Por. Sprawozdanie organizacyjno-ekonomiczne z realizacji uzupełniających prac montażowych filmu TV „ZAMACH STANU” w reżyserii Ryszarda FILIPSKIEGO, ODiZP-TVP, sygn. 1970/33, t. 5, k. 1.

[78]
Por. Tamże, k. 3.

[79]
Por. S. Kobyliński, Była okazja, „Polityka” 1987, nr 26, s. 15.

[80]
Por. J. M. Nowakowski, Piłsudski w czerni i w kolorze, „Tygodnik Polski” 1987, nr 24, s. 10.

[81]
J. Skwara, Powrót Filipskiego, „Ekran” 1987, nr 26, s. 12.

 

28 lipca 2025